oparte na słowach i etykietach, pozbawianie osób imion i nazwisk, nadawanie im numerów, dehumanizacja pewnych grup itp. Omawiając te mechanizmy ze swoimi studentami dr Bartuś odnosi się także do zagadnień współczesności oraz tego, czego można dokonać na co dzień w celu zapobiegania nienawiści, zbrodniom oraz ludobójstwom. Badaczka przytoczyła jeden z najbardziej szokujących przykładów, jakimi dysponowała: zdjęcie zrobione podczas wielkiej fali nienawiści ukierunkowanej na emigrantów w Polsce. Młodzi ludzie umieszczali w sieci komentarze pod tym zdjęciem, a także publikowali posty wprost odwołujące się do obozów koncentracyjnych: „Popyt na mydło rośnie, najwyższy czas ich wykorzystać, zaprośmy ich do nas”, „Potrzebujecie kapo? Zgłaszam się na ochotnika”, „W obozie na Majdanku są jeszcze wolne miejsca”. Te szokujące posty zamieszczane przez uczniów pokazują, jak dalece brakuje im wrażliwości. Dla dr Alicji Bartuś cały problem tkwi we wrażliwości. „Stajemy w obronie tego, co dzieje się w Europie, a tak naprawdę nie interesuje nas, co dzieje się poza naszym kontynentem. Przywoływaliśmy już kwestię naszej wybiórczej wrażliwości. Wygląda na to, że zamykamy oczy, jesteśmy obojętni na ofiary tych wojen, które nie są naszymi wojnami. […] Przyjmując globalny ogląd spraw musimy zdawać sobie sprawę, że zbrodnie te to nie zamknięta przeszłość. Mamy już tę świadomość i wiemy, że dzieją się podobne rzeczy: pozostaje pytanie, czy nas to obchodzi. Chcąc spojrzeć na sprawę globalnie, należy pozostać czujnymi, musimy działać, podejmować konkretne kroki, kiedy tylko coś zacznie się dziać – gdy tylko zauważymy graffiti na murze, gdy zorganizowane zostaną pierwsze marsze promujące nienawiść, gdy zauważymy plakat z napisem „Europa tylko dla białych”. Wszystko zaczyna się od słów, a młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy z faktu, że od tego także zaczyna się ludobójstwo. Dla dr Bartuś jednym z rozwiązań jest uwrażliwianie młodzieży: „Tu nie chodzi o opłakiwanie ofiar, ale o wiedzę i o działanie”. Wszystko zaczyna się od indywidualnych działań podejmowanych przez wszystkich. Mówczyni podsumowała swoją wypowiedź emocjonalnym stwierdzeniem:
„Oto pytanie, jakie chciałabym zadać młodym ludziom i chciałabym także, żeby oni sami je sobie zadali: „Jak zachowują się w obliczu zła? Czy angażują się w różne kampanie? Czy pomagają innymi? Oraz jak reagują na zło, które ich otacza? Na przykład gdy ktoś nęka bądź prześladuje ich kolegów w szkole? To dlatego uczymy ich o ludobójstwie i Holokauście. Uczymy ich, ponieważ wiemy, że od tego wszystko się zaczyna! Wszystko zaczyna się od zła, które dokonuje się 10 cm od nas. Nie zaczyna się w jakichś odległych miejscach, ale ma swoje źródło tu, w domu, i zaczyna się od nas! W ten sposób reaguję na postawę Rafała Lemkina. Każdy, każdy z nas może stać się Rafałem Lemkinem, jeśli tylko zrobi coś dobrego tam, gdzie jest, w swojej najbliższej okolicy”.