MUZYKA DWORSKA
– Rozumiem.
– A jak jest w zimie?
Pani Jola skończyła szkołę muzyczną, wydział
instrumentalistyki w Akademii Muzycznej i
– Marzną ręce, ciężko docisnąć strunę, pani przez parę lat utrzymywała się z chałtur wesel-
rozumie, pani jest muzykiem. Ludzi też nie ma nych, jednak zamówienia szybko się skończyły i
dużo, nikt nie lubi spacerować na mrozie, a zostało granie na ulicy.
przy kawiarniach i restauracjach sprawdzają,
trzeba mieć pozwolenie.
Zapytana o grę w orkiestrze mówi, że tam nie
można się dostać, trzeba czekać, aż ktoś umrze.
Pani Jola (nazwiska nie chciała podać, mówi, że
nikt i tak nie zapamięta) chowa skrzypce do fute-
~
rału, na dnie widać kawałki kalafonii, pewnie tej
samej od dwudziestu lat. Widać też powtykane w W Katowicach widać na ulicy mniej muzyków
luki fotografie dzieci, jakiegoś parku krajobrazo- niż w Krakowie, nie znaczy to jednak, że w isto-
wego oraz zdjęcie ślubne – to ma honorowe miej- cie jest ich mniej. Wybierają mniejsze miejsco-
sce na samej górze. Od trzydziestu lat, ta smu- wości, Bytom, Zabrze, bo tam rzadziej sprawdza-
kła kobieta przynosi futerał, wyciąga instrument ją pozwolenia, ludzie też jakby bardziej mili niż
(przedwojenny, robota jakiegoś czeskiego lutni- w centrum dużego miasta.
ka, nie mogę rozczytać zamazanego napisu) i za- Dzielą się na dwie kategorie, ludzi, którzy grają,
czyna grać. Najpierw Ave Maria Schuberta – to bo jeszcze się uczą i chcą w łatwy sposób dorobić
wszyscy znają – a potem wyuczona już przez lata parę groszy i na tych, którzy grają, bo muszą – nie
składanka najbardziej znanych utworów, klasycz- mają wyjścia, pieniędzy i perspektyw zmiany tej
nych i filmowych.
sytuacji.
– Lubię grać, to się nie zmieniło. Jak się robi coś
~
całe życie to albo się tego nienawidzi, albo to ko-
Idę dalej ulicą Dworcową i widzę małą grupkę
cha. Ja po prostu lubię.
śpiewającą w czterogłosie, są to uczniowie szko-
– Bardziej to przeszkadza, czy pomaga?
ły muzycznej, znam ich, nie kończyłam szkoły
– I jedno i drugie. Pomaga, bo nie wpadłam w znowu aż tak dawno. Zauważają mnie i zaczy-
rutynę, nie męczy mnie ciągłe granie, a przeszka- nają śpiewać głośniej, po chwili robią przerwę,
dza, bo nikt nie docenia tego co robię, rozumie podchodzę więc do nich.
pani?
– Jak wam idzie?
– Zebraliśmy wcześniej pełen
worek, ale ktoś pr