UNIQUE UNIQUE 2/2017 | Page 10

MUZYKA DWORSKA – Rozumiem. – A jak jest w zimie? Pani Jola skończyła szkołę muzyczną, wydział instrumentalistyki w Akademii Muzycznej i – Marzną ręce, ciężko docisnąć strunę, pani przez parę lat utrzymywała się z chałtur wesel- rozumie, pani jest muzykiem. Ludzi też nie ma nych, jednak zamówienia szybko się skończyły i dużo, nikt nie lubi spacerować na mrozie, a zostało granie na ulicy. przy kawiarniach i restauracjach sprawdzają, trzeba mieć pozwolenie. Zapytana o grę w orkiestrze mówi, że tam nie można się dostać, trzeba czekać, aż ktoś umrze. Pani Jola (nazwiska nie chciała podać, mówi, że nikt i tak nie zapamięta) chowa skrzypce do fute- ~ rału, na dnie widać kawałki kalafonii, pewnie tej samej od dwudziestu lat. Widać też powtykane w W Katowicach widać na ulicy mniej muzyków luki fotografie dzieci, jakiegoś parku krajobrazo- niż w Krakowie, nie znaczy to jednak, że w isto- wego oraz zdjęcie ślubne – to ma honorowe miej- cie jest ich mniej. Wybierają mniejsze miejsco- sce na samej górze. Od trzydziestu lat, ta smu- wości, Bytom, Zabrze, bo tam rzadziej sprawdza- kła kobieta przynosi futerał, wyciąga instrument ją pozwolenia, ludzie też jakby bardziej mili niż (przedwojenny, robota jakiegoś czeskiego lutni- w centrum dużego miasta. ka, nie mogę rozczytać zamazanego napisu) i za- Dzielą się na dwie kategorie, ludzi, którzy grają, czyna grać. Najpierw Ave Maria Schuberta – to bo jeszcze się uczą i chcą w łatwy sposób dorobić wszyscy znają – a potem wyuczona już przez lata parę groszy i na tych, którzy grają, bo muszą – nie składanka najbardziej znanych utworów, klasycz- mają wyjścia, pieniędzy i perspektyw zmiany tej nych i filmowych. sytuacji. – Lubię grać, to się nie zmieniło. Jak się robi coś ~ całe życie to albo się tego nienawidzi, albo to ko- Idę dalej ulicą Dworcową i widzę małą grupkę cha. Ja po prostu lubię. śpiewającą w czterogłosie, są to uczniowie szko- – Bardziej to przeszkadza, czy pomaga? ły muzycznej, znam ich, nie kończyłam szkoły – I jedno i drugie. Pomaga, bo nie wpadłam w znowu aż tak dawno. Zauważają mnie i zaczy- rutynę, nie męczy mnie ciągłe granie, a przeszka- nają śpiewać głośniej, po chwili robią przerwę, dza, bo nikt nie docenia tego co robię, rozumie podchodzę więc do nich. pani? – Jak wam idzie? – Zebraliśmy wcześniej pełen worek, ale ktoś pr