REQUIEM
Od nag?ej a niespodziewanej ?mierci zachowaj nas, Panie!
rozbieramy si? rozbieramy z p?aszczy czapek szalików bo ciep?o cieplej marzec rozbieramy si? z czasem na cz??ci tymczasem ona chwyta ich znienacka za gard?o za r?k? za brzuch za serce w krawacie lub bez rozbiera do go?ej skóry do samego dna czelu?ci cia?a obna?a po ?wie?o wypit? kaw? po krzepn?cy krwiobieg po otwarte do szpiku ko?ci chowa w opakowaniu z czarnej folii z identy?katorem w miejscu g?owy grzebie w wulkanicznym pyle z podwini?t? nog? zaczepion? o sen z odrzuconymi ramionami w ucieczce z innym cia?em splecionym w u?cisku
w worku z b?yskawicznym zamkiem w skamienia?ym pyle ods?ania kie?kuj?ce ziarno niebytu nieksza?tna bry?a przeradza si? w form? do wype?nienia gipsem
(po zamachu w Madrycie, marzec 2004)
46
47