CAMPO DI FIORI - DOGASANIE
MUZEUM
W Rzymie na Campo di Fiori spalono Giordana Bruna Czes?aw Mi?osz
w Rzymie na Campo di Fiori kamienny Giordano Bruno stoi jak w s?upie ognia pod zaschni?tym niebem ostre cienie kamienic rzucaj? si? na stosy po?amanych skrzynek po jab?kach rozsypane drzazgi kartonów na zgni?e owoce po?udnia wdeptane w zgrzane kamienie w Rzymie na Campo di Fiori dogorywa fontanna ci??ka od zgas?ych kwiatów go??bie grzebi? w resztkach szukaj?c pestek winogron i nadgryzionych bu?ek w stertach ?mieci dogasa porzucony papieros przekupnie sk?adaj? stragany pod parasole stygn?ce t?um obcych ludzi przep?ywa obok pos?gu cz?owieka nie pytaj?c kim jest ten dziwny mnich na pomniku z kamienn? tablic? w d?oniach
stra?nik w muzeum przemierza sale te same od lat podgl?da przedmioty za szk?em depcze po pi?tach ?gurkom z neolitu ?ledzi losy talizmanów podpatruje br?zowe lusterko zbiera odciski palców z pier?cionków tropi drobiny potu na naszyjnikach pods?uchuje kolczyki przew?chuje w?ród porcelany a my na wy?cigi od gablotki do gablotki od epoki do epoki ze s?uchawkami na uszach eksponat numer eksponat z drzwi do drzwi naszego czasu co zostanie z naszych amuletów bezosobowych przedmiotów osobistych o?lep?e monitory g?uchonieme telefony mózgi elektronowe bez pami?ci rozpadn? si? w mig na wielkie liczby przycisków do kasacji uk?adów scalonych nie do ocalenia
48
49