Nomen Omen Marzec 2023 nomen_marzec2023 | Página 19

brych informacji . Nic nie znaleźliśmy , a zbiera się na olbrzymią wichurę , jakby nas tu nie chciano , jesteśmy w trakcie poszukiwań drogi powrotnej , ale kompas wariuje , błądzimy .
Przeraziło mnie to , jednak wciąż będąc we wstydzie za mój letarg , usiłowałem zachować zimną krew , desperacko myśląc nad rozwiązaniem problemu , przypomniałem sobie o starych racach dymnych , jakie nieopodal przechowujemy , dla celów tak starych , że już niewiadomych , może jeszcze działają . Podając informację co zamierzam zrobić , po otrzymaniu odpowiedzi zwrotnej poszedłem ich szukać . Powróciwszy po dziesięciu minutach , napotkałem widok pana Aitona uspokajającego poszukiwaczy , albowiem z tego co zrozumiałem , w duszę Rudolfa Aichnichta , zaczęła wlewać się już panika , wartkim strumieniem obezwładniając jego zmysły . Niezwłocznie przygotowałem niewielką platformę , aby raca poleciała pionowo w górę i podpaliłem lont . Szczęście wielkie mieliśmy , że wiatr jeszcze na poważnie się nie zebrał , jednak szelest liści zaczynał być coraz głośniejszy , był to ostatni moment . Zauważyli sygnał . Los dzisiaj musiał być po naszej stronie , jako dziś droga wyjścia z labiryntu drzew była dla nich nadzwyczaj prosta . W mgnieniu oka udało się zauważyć poruszające się sylwetki , wyglądali jednak na nadzwyczaj pokiereszowanych , co było niemałym zaskoczeniem . Korzystając z wykształcenia medycznego , sprawnie wykonana została praca nasza , polegająca na opatrzeniu poważniejszych zadrapań i w akompaniamencie ogłuszającego już hałasu wichury , pędem ruszyliśmy do gabinetu na poddaszu . Dopiero tam zyskaliśmy możliwość , ażeby nieco odsapnąć . Przyznam , że od lat wielu nie brałem udziału w tak szaleńczej gonitwie . Była to już niemal druga w nocy , jednak nikomu nie marzył się sen . Adrenalina , jaka uderzyła nam do głów okazała się być nader skutecznym pobudzaczem . Jedynym zachowującym pełnię spokoju był , bez żadnego zaskoczenia dla nas , Julian Shera . Zaczął wykładać nam rezultaty wyprawy , wraz z opowieściami , co działo się w środku .
- Uznać można to za sromotną klęskę , nów okazał się nie być zgaszonym firmamentem , o którym była mowa . - twierdził , jednak to co u- słyszałem potem , utwierdziło mnie , że wypraprawa ta wcale klęską nie była . - Napotkaliśmy na swojej drodze pewne osobliwości , czarny kot , wraz z ogromną ropuchą . Nigdy czegoś takiego jeszcze nie widziałem .
Zmroziło mnie to , a więc musi to coś znaczyć , czy przyznać się , że to nie pierwsze wystąpienie tej pary zwierząt w naszym świecie ? Uznałem , że słusznym będzie zrobić to . Ku mojemu zdziwieniu informacja ta nie wzbudziła jednak poważniejszej konsternacji . Powiedziane zostało jedynie , że nigdzie nie znajdowały się żadne dane na ich temat , co zmusza nas do przyjęcia , że w dziwności tej puszczy , są jej normalnymi mieszkańcami .
- Rany nasze , - kontynuował Julian . - spowodowane są wielką ilością twardych zarośli , znajdujących się w pewnym miejscu , a bieganie na oślep w ciemnej nocy pomóc nam nie mogło . Grające światła nie były dziś prawie w ogóle widoczne , skłania mnie to do przeczucia , że mogliśmy być blisko , jednak musiało istnieć coś , wzbraniające nas , przed odnalezieniem upragnionego celu .
- Właśnie . - wszedł w zdanie Rudolf . - Coś trzyma nas na dystans , czujemy , że jesteśmy tak blisko , jednak jedyne co słyszymy to wiatr , szepczący nam chrapliwe Zawróć . Nie poddamy się , będziemy szukać , będziemy czekać , będziemy sprawdzać , aż nadejdzie chwila ta . Musimy się jednak zdecydowanie lepiej przygotować . Gdy nasze rany ostygną , niezwłocznie udamy się do Edynburga po przedmioty , które mieć dla nas mogą olbrzymią wartość . Gorąco wam dziękuję panowie , za wasze oddanie i pomoc , jednak sprawa ta zaczyna wymykać się nieco spod naszej kontroli ; jeśli pragniecie zrezygnować i trzymać się od tego z daleka - zrozumiemy to . Wraz z przyjacielem moim Williamem wymieniłem prędkie spojrzenia , oboje wiedzieliśmy , że nie wycofamy się , nikt nie obiecywał nam łatwości , a zawsze starałem się gonić moje marzenia i pragnienia , chociaż w minimalnym stopniu . Zacząłem mówić :
- Nie zostawimy was . - powiedziałem , czując nadzwyczajną pewność moich słów , jak gdyby cały mój niepokój nagle przestał istnieć . - zdecydowaliśmy się w wejść wtedy i na pewno już nie wyjdziemy , bez jasnego rozwiązania . Za długo karmieni byliśmy legendami i opowie-