Nomen_luty 2026 | Page 6

Presja sukcesu, nieustanne porównywanie się z innymi, konieczność“ inwestowania w siebie”- to również forma programowania. Różnica polega na tym, że jest ona subtelna. Nie przybiera postaci jawnego nakazu, lecz zostaje uwewnętrzniona. Jednostka zaczyna wierzyć, że jej cele i ambicje są wyłącznie jej własne, podczas gdy w dużej mierze zostały ukształtowane przez system edukacyjny, rynek pracy i dominującą narrację kulturową.
W tym miejscu warto przywołać myśl Michela Foucaulta. Francuski filozof pisał o społeczeństwach dyscyplinujących i o mechanizmach władzy, które nie działają wyłącznie poprzez przymus, lecz poprzez internalizację norm. W jego koncepcji panoptykonu- inspirowanej projektem więzienia Jeremy’ ego Benthama- jednostka nie musi być nieustannie kontrolowana. Wystarczy, że uwierzy, iż może być obserwowana. Wówczas zaczyna kontrolować się sama.
To właśnie najbardziej zaawansowana forma programowania: taka, w której nie czujemy presji z zewnątrz, bo sami stajemy się jej wykonawcami. Największym paradoksem jest to, że obcy system dostrzegamy natychmiast. Własnego- niemal nigdy. Chińska kolektywność wydaje się nam przesadzona, ponieważ nie jest nasza. Zachodni kult produktywności wymieszanego z narracją work-life balance wydaje się naturalny, ponieważ w nim dorastaliśmy. Wybór kierunku studiów, model kariery, decyzja o założeniu rodziny czy o jej braku: wszystko to interpretujemy jako efekt autonomicznej decyzji. Rzadko analizujemy, jak silnie na te decyzje wpłynęły normy społeczne, oczekiwania rodziny, narracje medialne czy ekonomiczna struktura państwa.