W zachodnim dyskursie często pojawia się obraz Chińczyków jako ludzi niemal mechanicznych: zdyscyplinowanych, podporządkowanych systemowi, funkcjonujących według sztywnego rytmu pracy i edukacji. Wskazuje się na model pracy 996, ogromną presję egzaminacyjną czy prymat wspólnoty nad jednostką.
Dla nas, są oni niczym chodzące chatboty- ale tu pojawia się problem.
To, co interpretujemy jako bezrefleksyjne podporządkowanie, jest w istocie konsekwencją odmiennego fundamentu kulturowego. Tradycja konfucjańska, związana z myślą Konfucjusza, przez stulecia podkreślała znaczenie hierarchii, harmonii społecznej i obowiązku wobec rodziny. W takim modelu podporządkowanie się normie nie jest utratą wolności, lecz formą odpowiedzialności.
To inny kod kulturowy. Ale czy brak kodu w ogóle istnieje?
Lubimy, jako szeroko pojęty( tak jak szeroko zgeneralizowane zostały Chiny) Zachód, wmawiać sobie, że jesteśmy wolni, że jesteśmy tacy“ oryginalni”. Prawda jest jednak taka, że od najmłodszych lat wszyscy słyszymy to samo:“ bądź sobą”,“ realizuj marzenia”,“ nie daj się ograniczać”. Jednak równolegle funkcjonuje mniej romantyczny przekaz:“ osiągaj”,“ rozwijaj się”,“ nie trać czasu”,“ bądź produktywny”.