My first Magazine | Page 9

Rysunek 5 Autor: Basia Mroszczak Moja klasa liczyła 26 osób. Zostawiali też dużo dzieci z jednego roku na drugi. Ale były super czasy wtedy. Dzieci musiały się nauczyć, bo Państwo Papieżowie obydwoje byli stanowczy i chcieli dzieci nauczyć. Pan Papież uczył przedmiotów ścisłych, a Pani polskiego, przyrody. Pan Papież uczył jeszcze zajęć praktycznych, chłopcy mieli osobno zajęcia praktyczne, a dziewczynki osobno. Wszystko było. Pani Papieżowa potrafiła wszystkiego wyuczyć dzieci: i haftowanie, szycie, gotowanie, wyszywanie makatek. Pierwsze uczyliśmy się ściegi robić, to było najważniejsze, wszystkie ściegi: łańcuszkowy, Wszystkie ściegi musieliśmy opanować, a potem było szycie prawdziwe, dużo szycia było ręcznego. Ktoś ładnie ręcznie szył, to mógł szyć na maszynie. Jakie lektury były? "W pustyni i w puszczy", "Pan Tadeusz", trzeba było u mieć wyrecytować "Redutę Ordona", Papieże takich rzeczy uczyli. Wierszyk pamiętam do dziś: "Osiołkowi w żłobie dano". Były wyznaczone dni wpłacania pieniędzy na SKO (Szkolną Kasę Oszczędności) i dzieci musiały przynieść do szkoły nawet 10 czy 20 groszy. Był taki obowiązek wpłacania pieniędzy na SKO. Jeśli się zapomniało przynieść tych pieniążków na SKO to trzeba było iść pożyczyć do Pana Papieża. Wychodziliśmy na górę do pokoju pana kierownika i prosiło się , to byłą określona formułka, którą trzeba było wyrecytować. Trzeba było prosić pana Papieża żeby pożyczył 10 czy 2o groszy na SKO, ponieważ zapomniało się z domu przynieść i "postaram się jutro zdobyć te 20 groszy od swoich rodziców i oddać Panu". Taka formułka była. I Pan Papież pożyczył i w drugi dzień trzeba było przyjść i oddać i znowu z tą formułką, że "wczoraj zapomniałam tych pieniążków, byłam u Pana pożyczyć a dziś je zwracam". Jak się nie słuchało Pana kierownika to trzeba było konsekwencje tego ponosić, ale było bardzo wesoło. Były fartuszki, białe kołnierzyki, to był obowiązek każdego ucznia, nie można było przyjść do szkoły bez tarczy, fartuszka i czystego, białego kołnierzyka. Zawsze był apel na początku roku szkolnego i był wspomniany wybuch II wojny światowej. Dzieci zawsze miały jakieś wierszyki, co jeszcze zostały zadane wcześniej na zakończeniu roku szkolnego. W kościele msza była po południu.