Na koniec roku były nagrody, uczniowie dostawali książki, w zależności od ocen, kto miał lepsze stopnie to
otrzymywał grubszą książkę, były nagrody sportowe.
Dużo było akademii szkolnych na 1-go Maja, 22 lipca, święta państwowe.
Rysunek 6 Autor: Wawrzyniec Ligęza, lat 4
Pamiętam jak nieboszczyk dziadek opowiadał jak nie poszedł do szkoły, bo pas krowy i poszedł w drugi
dzień i taki wystrochany był, że Pan będzie krzyczał na niego czemu nie był w szkole, a co się okazuje,
powiedział, że pasł krowy a Pan z tym uczniem do każdej klasy i dawał go za przykład: „To jest uczeń, pasł
krowy cały dzień, proszę się na nim wzorować”.
Wykopki były, dzieci miały trzy dni wolnego jak się ziemniaki sadziło, żeby pomóc.
Zawsze mówił: "Pan tylko raz" i wyrośliśmy wszyscy i każdy miał szacunek dla niego, przechodziło się
ulica i trzeba było się już z daleka ukłonić.
Jeździliśmy na wycieczki do Krakowa, do Niedzicy, do Zakopanego, do Ojcowa, Oświęcimia.
Pani Papieżowa jak wyszła z domu, bo było Koło Gospodyń Wiejskich, lubiła w tym uczestniczyć, jak na
przykład się zagadały, albo jak prucki były to zagadały się i pani Papieżowa po 21 do domu wracała to
drzwi były zamknięte i zawsze pan Papież, Pani się skarżyła, że mówił: "Moja żona już śpi w domu".
Zawsze był poważny, chorował na cukrzycę i musiał co do minuty mieć zaplanowane jedzenie, żeby jak
najdłużej mieć dietę, codziennie spacer musiał być, szedł nad rzekę i był chodnik Równią, szedł ponad
rzekę, potem szedł my nazywaliśmy "kanołem", po kanole szedł i tak jak teraz Równią wracał koło
cmentarza. U Kantora był pies, nazywał się Nero, zawsze Pan Miał kostki dla tego psa. Codziennie
poświęcał dwie godziny na ten spacer, czy lało czy grzało, szedł pod czarnym parasolem, wysoki, z siwa
głową.