- Kredki były, strugane, mama kupiła w sklepie, bo to były takie prywatne sklepy?
- A jak ktoś miał urodziny w kalsie to przynosił cukierki?
- Nie, nic nie było takich urodzin, imienim, to nie było w ogóle.
- A na Dzień Nauczyciela?
- Nic nie było w ogóle.
- A na koniec roku dawało się jakieś kwiatuszki, laurki?
- Kwiatuszki tak, z ogródka zerwane. Nikt nie poszedł do kwiaciarni, żeby kupić kwiatki, kto wie czy były
wtedy kwiaciarnie zaraz po wojnie.
- A w czasie wojny działała szkoła?
- Nie przypominam sobie, pani Papieżowa prowadziła ochronkę, taką przez wakacje, miałam cztery, pięć
lat, to tam poszłam. To byłą ochronka, żeby rodzice mogli pracować w polu, żeby nie brać takich małych
dzieci do pola, a wszystko trzeba było rękami kopać, te skiby i buraki sadzić, to dziecko by się zanudziło w
polu, to zrobili taką ochronkę. Pani czytała bajki, na pewno o krasnoludkach, Sierotce Marysi. Pani
Papieżowa prowadziła przecież bibliotekę, musiała to dopasować, byłą bardzo dobrym nauczycielem.
Rysunek 4 Autor: Patrycja Bizub
A jak wyglądała, jak ją zapamiętałaś?
- Włosy zaczesywała pod spód, tak na gładko a potem pod spód. Zawsze siadała jak były te ławki długie, to
siadała na tej ławce, nogi trzymała na tym miejscu gdzie się siedziało.
- A czy były konkursy?
- Chyba w klasie siódmej już organizowali konkursy z matematyki. Ci którzy starali się do liceum brali w
nich udział.
- A czy lubiłaś chodzić do szkoły?