bo nie było w ogóle papierów kolorowych, czy takich z naklejkami, tylko wzięło się kartkę papieru, pocięło
i naklejało się i podpisało się, bo bardzo było biednie, jak to po wojnie.
W ławkach siedziało od czterech do pięciu osób, bo były to takie ławki długie. I właśnie byłą jedna klasa, ta
klasa była to środkowa klasa, tam się siódma klasa uczyła i była tam taki podest i obok tego podestu było to
pianino i pan kierownik uczył klasę siódmą. Właśnie tam była taki stół, czy biureczko i ona za tym biurkiem
siedział. Na tym podeście tak wyżej to było. Przez tę klasę przechodziło się do klasy następnej.
Tablica była, ale w tej klasie siódmej, była tablica na ścianie, była nad podestem, a w innych klasach tablica
była postawiona na takim stelażu. Pisało się białą kredą.
Pan kierownik mieszkał na górze, podczas wojny, gdy Waksmund słynął z partyzantki, Niemcy zmusili
niektórych mieszkańców, kiedy ktoś z rodziny był w partyzantce, żeby przyszedł do szkoły na
przesłuchanie. Pan kierownik słyszał okropne krzyki, jęki, zszedł na dół, patrzy a Niemcy tak bili tych
ludzi, tych mieszkańców aż krew tryskała po ścianach. Od razu jeszcze był w młodym wieku od razu
posiwiał i na drugi dzień musieli obowiązkowo wymalować klasę, no bo nie chciał widzieć, ponieważ krew
tryskała po ścianach.
Pan kierownik był bardzo rygorystyczny, a Pani, jego żona, lubiła ploteczki no i bardzo ją też lubili to ją
zapraszali do domu, żeby przyszła na takie różne pogaduszki. Pewnego dnia zdarzyło się, jego powiedzenie
było, że Pan nie lubi takich żon, co wracają późno do domu. No i nie pomagały straszenia Pani no to Pan
kierownik wziął i zamknął drzwi. I mówi: "Przecież ja Ci mówiłem, że Pan nie lubi takich żon, co późno
wracają do domu", no i Pani musiała spać u sąsiadki. Chodziła jeszcze, odwiedzała, ale już wcześniej
wracała do domu.
Dzieci uczyły się rocznikami, byli też inni nauczyciele, przyjeżdżali. Była pani Romańska, to nas uczyła
historii, Srebro też uczył innego przedmiotu.
Rysunek 2 Autor: Wawrzyniec Ligęza, lat 4