MODNA BIELIZNA gazeta polska 82 jesień 2018 | Page 147
których szukaliśmy wcześniej w wyszukiwarkach. Niestety,
czasem „prześladują” nas jeszcze długo po tym, jak doko-
naliśmy zakupu. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej – te
prawdziwe „dopasowania” z reguły pozostają dla nas nie-
zauważalne. Chodzą nawet plotki, że są tak dobre, że celowo
zmniejsza się ich dokładność, żeby klienci nie przestraszyli się
tak dobrej znajomości ich samych (na przykład w propozy-
cjach dodatkowych do wybranego produktu znajdą się trzy
rzeczy faktycznie do nas pasujące i dwie dorzucone losowo).
W drugą stronę to my szukamy czegoś w sieci i wyszukiwarki
wyświetlają najtrafniejsze ich zdaniem podpowiedzi. Dlate-
go tak istotne dla marek (w tym tych bieliźnianych) jest umieć
wyróżnić się wśród tysięcy podobnych produktów, a tym
samym zainteresować sobą nie tylko klientów, ale i wyszuki-
warki. Tym bardziej że coraz popularniejsze stają się produkty,
które można określić jako domowych, wirtualnych asystentów
– Amazon Echo, Google Home czy Alexa. „Alexa, która jest
godzina?”, „Alexa, czego brakuje w lodówce?”, „Alexa zamów
kostium kąpielowy z dostawą do domu przed moim urlopem”.
To tylko niektóre z zadań, z którymi radzą sobie (lub nieba-
wem będą) tacy domowi asystenci. I wtedy kluczowe stanie
się odpowiednie wpasowanie w algorytmy i umożliwienie
odnajdywania swoich produktów przez osoby, które są naszą
grupą docelową. Bo domowi asystenci, bazując na naszych
upodobaniach i profilu stworzonym na podstawie wcześniej-
szych wyborów, będą uczyli się, jakie marki nam proponować
– czy to będzie chodziło o wybór restauracji na specjalną
okazję, czy biustonosza sportowego na siłownię.
Siła obrazu
Wyobraź sobie, że idziesz ulicą i widzisz kobietę w rewela-
cyjnych butach. Dyskretnie robisz im zdjęcie, wrzucasz do
wyszukiwarki i po chwili masz już w podpowiedziach, jeśli nie
dokładnie takie same, to bardzo podobne buty wraz z adre-
sami najbliższych miejsc, w których możesz je przymierzyć
i kupić. Fajnie, prawda? Albo przeglądasz Instagrama, a tam
ktoś pozuje w rewelacyjnej bieliźnie. Niestety, nie wspomi-
na w jakiej. Zamiast pisać wiadomość z pytaniem o markę,
wrzucasz zdjęcie do sieci i po chwili wiesz już, gdzie możesz
kupić ten piękny zestaw i czy szyją go w twoim rozmiarze. Tak
mają niebawem działać przeglądarki internetowe. Na razie
system wyszukiwania obrazkami nie działa zbyt skutecznie,
ale nie zapominajmy, że to sztuczna inteligencja, która ciągle
się uczy i lada moment czymś zupełnie normalnym będzie to,
że zamiast wpisywać hasło, będziemy do Google’a wrzucać
obrazek.
Kto powinien bać się robotów
Podczas listopadowego wystąpien ia w Cannes David Shah
prezentował raport pokazujący, które zawody w branży
modowej zagrożone są robotyzacją, czyli wymianą ludzkich
pracowników na elektronicznych. Niektóre wnioski są zaska-
kujące. Zacznijmy może od tych zawodów, które mogą być
bezpieczne – to tak zwane zawody kreatywne. Projektanci
tkanin, menedżerowie działów marketingu, projektanci mody,
redaktorzy czasopism (uff). Wszędzie tam, gdzie potrzebna
jest intuicja i wychodzenie poza schematy, na razie nie po-
jawią się roboty na szerszą skalę. Bardziej martwić powinny
się osoby podejmujące decyzje zakupowe na poziomie
hurtowym, jak i detalicznym (tak zwani wholesale and retail
buyers). Natomiast według Davida Shaha, ratunku nie ma
dla sprzedawców i sprzedawczyń w sklepach, szwaczek
i szwaczy oraz... modelek. Sewboty (roboty szyjące) wyda-
ją mi się bardzo prawdopodobne, nawet w przypadku tak
skomplikowanych elementów garderoby jak bielizna. Prawda
jest taka, że w krajach wysokorozwiniętych problemem jest
znalezienie osób chętnych do wykonywania tej pracy (jest
ciężka i niezbyt dobrze płatna), a takiemu robotowi nie trzeba
płacić, nie trzeba go wysyłać na urlop i w dodatku nawet jak
ma zły dzień, to zszyje materiał dokładnie według zadanego
wzoru. O ile jednak wyobrażam sobie sprzedawcę – automat
w sieci H&M, o tyle w brafittingowym butiku na samą myśl,
że biust miałaby mi w biustonoszu układać metalowa ręka,
a stopień dopasowania oceniać cyfrowa siatkówka skanująca
parametry mojego ciała, przechodzą mnie dreszcze. Zresz-
tą co z tego, że stanik byłby dopasowany zgodnie z jakimś
wzorem, jeśli mnie byłoby w nim po prostu niewygodnie?
Wbrew pozorom praca w sklepie z bielizną wymaga intuicji
i kreatywnego reagowania na uwagi zgłaszane przez klientki.
Zasady są tylko pewnego rodzaju bazą, od której się wycho-
dzi i ciężko o precyzjną procedurę postępowania, bo każdy
biust jest inny. Intrygujące wydaje się również zastąpienie
modelek ich robokoleżankami. Szczególnie że coraz silniejszy
staje się nurt kładący nacisk na pokazywanie prawdziwego
ciała o różnych proporcjach i wielkościach. Czy zamiast tego
czekają nas ciałopozytywne roboty?
I na koniec uwaga usłyszana podczas jednej z konferencji,
która bardzo zapadła mi w pamięć. W całej tej rewolucji
cyfrowej, w tych wszystkich nowinkach, algorytmach i aplika-
cjach nie chodzi o to, żeby sprzedawać więcej, tylko o to, żeby
sprzedawać lepiej. Lepiej docierać do potencjalnych klientów,
lepiej obsługiwać tych, którzy już z nami są, lepiej się z nimi
komunikować. Warto o tym pamiętać.
145