Wojciech Soczewica: Dla nas wszystkich ważne było, że byliśmy w stanie zademonstrować oprowadzanie grupie ocalałych i że odzew był bardzo pozytywny. Liron, może zechciałabyś opowiedzieć o roli ocalałych i ich pierwszych wrażeniach?
Liron Or: Świadomość tego, że to ostatnie lata, kiedy wśród nas żyją jeszcze osoby ocalałe
z Holokaustu, sprawiała, że kluczowe było stworzenie czegoś, co sprawi, że ich słowa zostaną
z nami na zawsze. [...] Dla nas głosy ocalałych i ofiar towarzyszyły nam jako członkowie zespołu. Przeprowadziliśmy wiele prób, aby zrozumieć, jak narzędzie postrzegali odwiedzający z całego świata, ale szczerze mówiąc, dla nas najważniejsze było zaproszenie ocalałych. [...] Na pierwszą próbę do biura Appsflyer zaprosiliśmy osobę ocalałą z Holokaustu pochodzącą z Polski. Chcieliśmy pokazać to tak, jakby to było w przestrzeni klasy, dlatego
w pomieszczeniu było pięćdziesiąt osób i to był pierwszy raz, kiedy aplikację widziały na żywo osoby z zewnątrz. Anna, ocalała, która była tam wtedy z nami, podeszła do nas po zakończeniu wizyty i powiedziała: „Teraz mogę umrzeć w spokoju, bo przejęliście moją historię i zabieracie ją w przyszłość”. To były pierwsze wrażenia, jakimi podzieliła się z nami bardzo aktywnie udzielająca się ocalała, która opowiada swoją historię wszędzie tam, gdzie tylko może. Dla niej ogromne znaczenie miało [...] zabranie jej historii w przyszłość. [...] Dla nas znaczenie miało to, że usłyszeliśmy, że nasza praca nad przekazaniem ich głosów następnym pokoleniom i przeniesieniem ich w przyszłość jest dobra i autentyczna.
Osoby uczestniczące w konferencji miały również okazję wziąć udział w krótszej, godzinnej wersji oprowadzania online w języku angielskim oraz polskim, po której publiczność mogła zadawać pytania prelegentom.
Wojciech Soczewica zaznaczył, że aplikacja jest wciąż w budowie. Projekt wkroczył w fazę testów i cały czas są jeszcze problemy, np. dotyczące jakości dźwięku, prędkości, z jaką wyświetlane są zdjęcia twarzy ofiar; dykcji przewodników, a także dźwięków otoczenia, takich jak np. wiatr czy deszcz. Te wyzwania ukazują ogromne trudności, z jakimi borykał się projekt
i które nadal musi przezwyciężać. Zarówno technologia, jak i treść są cały czas dopracowywane i ulepszane. „Naszym celem nie jest stworzenie produktu idealnego. Szczególnie w tym miejscu, gdzie osiemdziesiąt lat temu celem było stworzenie idealnej maszyny do zabijania”. Głównym celem „produktu” jest ułatwianie dostępu do historii oraz złożoności problematyki Auschwitz-Birkenau.
Pytania od publiczności:
Pytanie: Czy oprowadzanie będzie mogło być dopasowywane do potrzeb odbiorców? Uczę
w liceum. Czy będę mógł się skontaktować i powiedzieć, na czym chciałbym, żeby oprowadzanie się skupiło, czy będzie to raczej rozwiązanie bardziej uniwersalne?
Na ten moment, kiedy rezerwuje się oprowadzanie online, osoba rezerwująca musi wypełnić kwestionariusz, który dopasuje grupę do odpowiedniego przewodnika. Kwestionariusz prosi
o określenie języka, poziomu wiedzy o historii obozu, a także o to, czy jest jakiś konkretny element lub temat, który należy poruszyć. Podczas oprowadzania ścieżka i miejsca są bardzo ustrukturyzowane, ale to, co mówią przewodnicy, podlega zmianie. Muzeum planuje zacząć od standardowego oprowadzania, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w przyszłości dopasować system lub rozwinąć szersze możliwości modyfikacji. Bardzo zależy nam na współpracy ze szkołami na całym świecie, żebyśmy z czasem mogli lepiej zrozumieć konkretne potrzeby wszystkich odbiorców.
Pytanie: Jeżeli chodzi o różnice stref czasowych, jakie rozwiązania są planowane, by
z oprowadzania mogły korzystać szkoły np. w Ameryce Północnej?