wymyślone charaktery... no i skąd
się biorą pomysły na to, co one
przeżywają?
Czy utożsamiam się z moimi
bohaterami? Częściowo tak, ale
nie zawsze. Postacie, które tworzę
z początku są tylko mną, a potem
nabierają cechy charakterystyczne,
ewoluują, zmieniają się i dojrzewają,
aż w końcu zupełnie się ode mnie
oddzielają i stają się całkowicie
niezależne. Melania Korzeniowska ze
wszystkich moim bohaterów
najbardziej
mnie
przypomina,
ponieważ stworzyłam ją mając 14
lat. Jednak, jej doświadczenia są mi
zupełnie obce. Studia psychologiczne
bardzo ułatwiają mi tworzenie
osobowości
moich
literackich
bohaterów. Gdy kończę kształtować
moje postacie, nagle staje się
oczywiste jakie dylematy i trudności
stoją przed nimi. Jest dla mnie jasne,
jakie decyzje podejmą i dlaczego.
Zachowaniem moich bohaterów
zawsze kieruje ich charakter, a nie
moje własne decyzje odnośnie ich
zaplanowanej przyszłości na stronach
powieści.
Jak wygląda Twój warsztat pracy, po
prostu siadasz i piszesz, czy ciężko
pracujesz nad każdym zdaniem
Od razu się przyznam, że nie piszę
codziennie - po prostu nie mam
na to czasu. Najwięcej piszę, gdy
jestem przeziębiona, bo wtedy nie
mam innego wyjścia niż siedzieć w
domu. Zdania i akapity nie sprawiają
mi trudności, bo koncentruję się na
wydarzeniach, które opisują. Mam w
głowie kilka pomysłów na powieści,
które od czasu do czasu przelewam
na papier. I tak powoli, strona po
stronie, powstają rozdziały, które z
czasem przeobrażają się w powieści.
Uważam, że z powieściami jest tak
jak z dziećmi - trzeba je nosić w sobie
przez 9 miesięcy. A potem wychodzą
na światło dzienne, otrzymują tytuły
i okładki, a ludzie mogą je czytać.
Wiem, że książka “Wystrzałowa
Licealistka” zdobywa
sporą popularność, czym to dla
Ciebie jest, spełnieniem marzeń,
zachętą do dalszego tworzenia?
Trudno opisać radość, jaką się czuje,
widząc swoje nazwisko na półkach
księgarni. Chyba wciąż się jeszcze do
tego nie przyzwyczaiłam. Spełnienie
marzeń? Tak. Samo podpisanie
umowy z wydawnictwem
było
dla
mnie
niezwykłym
wydarzeniem - sukcesem literackim.
Nigdy nie zapomnę momentu, gdy
wydawca wręczył mi pierwszy
egzemplarz “Wystrzałowej licealistki”.
Mam do tej książki olbrzymi
sentyment - spędziłam nad nią 5
lat życia, pokładałam w niej wielkie
nadzieje, zaprojektowałam
dla niej okładkę z moim własnym
zdjęciem. “Wystrzałowa licealistka”
jest moim pierwszym literackim
“dzieckiem” i podejrzewam, że
na zawsze pozostanie dla mnie
szczególną
książką.
Pierwszą
powieścią, która otworzyła mi
wrota do pisarskiej kariery. Do tej
pory moje życie za bardzo się nie
zmieniło. Oczywiście, nagle można
mnie znaleźć w Google, ale oprócz
pierwszych spotkań autorskich i
wywiadów, wciąż żyję swoim
własnym życiem bez większych
zmian. I bardzo to sobie cenię.
rozmawiała Kasia Bednarz
Lejdiz 109