Pozostałe
Two Steps from Hell – „SkyWorld”
Niewielu zna, wszyscy słuchają. Two Steps from Hell ponownie wydaje
autorski album. „Skyworld” wydaje się jednak kontrowersyjny i odchodzący od chwalebnej tradycji zespołu. A jak jest naprawdę?
Verlax
J
ak to wszyscy słuchają? Czym
niby jest Two Steps from Hell?
To przede wszystkim dwóch
twórców widocznych powyżej, Thomas J. Berg oraz Nick Phoenix. Ci
dwaj panowie w roku 2006 połączyli siły i zdecydowali, że będą tworzyć własną, oryginalną muzykę do
trailerów filmów. Po siedmiu latach
Two Steps from Hell to prawdziwy
tytan. Według wyliczeń średnio jedna czwarta soundtracków do trailerów filmów to właśnie muzyka tych
dwóch kompozytorów. Byli dosyć
nieznani, jednak osiągnęli niespodziewaną popularność dzięki, jakże
inaczej, piractwu internetowemu.
Takie hity jak „Heart of Courage”,
„Invincible” czy też „Everlasting”
stały się powalająco znane. Włączcie chociażby ceremonię wręczenia
Bayernowi Monachium Pucharu
Ligi Mistrzów i skupcie się na tym,
co leci w tle. Two Steps from Hell,
oczywiście. Panowie zdecydowali
więc, że taka okazja nie może im
przejść koło nosa i wydali cztery
komercyjne albumy, w kolejności: „Invincible”, „Archangel”, „Skyworld” oraz „Classics, vol 1”, chociaż
42
ten ostatni to tylko zbiór utworów
z dawien dawna, opublikowanych
w nowej szacie. Skyworld jest bardzo specyficzny, definitywnie się
różni od pozostałych.
Zacznijmy więc. Naprzód, ku
czystej epickości!
All is Hell That Ends Well
Nie ma to jak zacząć kontrowersyjnie! Z początku brzmi jak typowy epicki utwór z mocną orkiestrą,
trąbami, bębnami, domieszką elektronicznej muzyki w tle, żeńskim
chórem i generalnie wszystkimi typowymi elementami dla Two Steps
from Hell. Wszystko dramatycznie
się zmienia pod sam koniec, gdy
nagle do akcji wkracza… dubstep.
Całkowite zaskoczenie, coś niespotykanego. Najdziwniejsze jest to, że
ten element jest naprawdę niezły
i utworu nie warto krytykować tylko
dlatego, że twórcy postanowili dorzucić coś nowego.
Titan Dream
Charakterystyczna rzecz generalnie dla całego albumu. W porównaniu choćby do bardzo wzniosłego „Invincible”, muzyka wydaje
się bardziej harmonijna, a patetyczność jest ukrócona. Mimo generalnie dobrej nutki oraz kilku ładnych
momentów, jest jeden aspekt, który
bardzo razi w tym utworze. Aspektem bardzo również unikatowym
dla Two Steps from Hell jest chór,
który śpiewa po angielsku, a nie po
łacińsku, grecku, galicyjsku, celtyck