Piąty Żywioł
Czas na utwór tytułowy. Zaczyna się powolutku i balladowo,
tekst jest jednym z ciekawszych na
płycie, zaś Struszczyk bardzo sugestywnie potrafi go przekazać.
Następnie mamy w maidenowskim stylu przyspieszenie tempa,
by na końcu utworu znowu je
zwolnić.
Przebij Mur
Co prawda tekst tutaj jest krótki,
ale
mocny,
wręcz
powiedziałbym protest song, nasuwa mi skojarzenia z utworem
rosyjskiego zespołu metalowego
Aria Встань, страх преодолей
(Wstań, strach prieodoliej - Wstań,
pokonaj strach) . Tam w efekcie
końcowym nawołuje się do “sięgnięcia ręką do gwiazd”, zaś
u Turbo woła do słuchacza “sięgnij dłonią chmur”.
Garść Piasku
Nie mogło zabraknąć utworu
o przemijaniu, choć “Strażnik
światła” był albumem o życiu
człowieka od narodzin do śmierci,
to jednak zespołowi wciąż zostały
dobre pomysły z tym motywem.
Niezłomny
Tutaj nic nie jest ważne, tak jak
ważne jest porywające solo duetu
Wojciech Hoffman - Dominik Jokiel. No i znowu mamy zmiany
tempa kawałka, widać, na kim się
wzoruje Turbo i nie jest to bynajmniej wzornictwo wtórne.
Amalgamat
Instrumental na płycie, szybkie,
mocne granie. Choć zdaje mi się,
że perkusista trochę zagłuszył gitarzystów i z pewnym trudem
40
przebijają się przez skądinąd
świetnie dysponowanego Bokowskiego, no ale nie może być
zawsze idealnie, prawda?
Rozpalić Noc
Świetny utwór na koncerty,
idealne do pogo, żywiołowe,
szybkie, melodyjne zwrotki. No
i ten chór w tle… Poza tym kolejna
świetna solówka Hoffmana. Tak,
ten kawałek ewidentnie robi na
koncercie to, o czym mówi w tekście:
Razem więc obudźmy dziś tę noc
Ścianą dźwięku co rozpali noc
Gardeł sto złączonych w jeden głos
I rozgrzanych ciał szalony stos
This War Machine
Kawałek po angielsku, generalnie nie lubię, gdy zespoły nie grają
w języku ojczystym, bo najczęściej
im to po prostu nie wychodzi. Tutaj jednak Struszczyk daje czadu,
widać, że język Szekspira poznał
w stopniu umożliwiającym śpiewanie bez bólu dla uszu. No i ten
wokal, nasuwający skojarzenia
z Judas Priest czy Grave Diggerem…
Może Tylko Płynie
Czas
Ostatni utwór, czy zostawia dobre wrażenie?
Wg mnie idealnie pasuje,
podoba mi się
zwłaszcza
klamra
tekstowa,
spinająca początek i koniec
utworu. Właściwie utwór
końcowy to
esencja tego,
co jest na albumie - zwolnienia,
przyspieszenia, świetny tekst, wyśmienita praca perkusji, solówki
na wysokim poziomie, szorstki
głos Struszczyka, przechodzący
wręcz niekiedy przy krzyku w falset!
Czy warto kupić ten album
i dodać do kolekcji? Na pewno!
Na pewno chłopcy z Turbo, gdyby
wydali wersję anglojęzyczną krążka, nie mieliby się czego wstydzić
na Zachodzie, widać w ich utworach coś zarówno słowiańskiego,
jak i zachodniego. Byłoby to dla
zachodnioeuropejskiego słuchacza interesujące doświadczenie.
Oryginalną płytę można dostać
w śmiesznej cenie ok. 33 złotych,
niezbyt dużo jak na nowe wydawnictwo na polskim rynku. No
i “Piąty żywioł” uplasował się na
48. miejscu OLiS, które zwykle jest
zalane przez popowy szajs albo
odgrzewane
kotlety-reedycje.
Ocena? 10/10, spokojnie ta płyta
może stać obok legendarnych albumów Turbo.