MANEzette #1 1\2013 | Page 38

postać, obdarzone wielką mocą magiczną) oraz jeden krótki wątek wojenny. Sezon Burz dzieje się już po spotkaniu Geralta z  Yennefer i  jest dokładnym prequelem do opowiadania “Wiedźmin” (jedną z  ostatnich scen jest podróż Geralta do Wyzimy po usłyszeniu wieści o  strzydze). Dzięki temu nie jest zaburzona chronologia opowiadania, ale z  drugiej strony Geralt został pozbawiony jednej z  cech, za którą wielu czytelników go kochało. A  mianowicie wiedźmin jest znacznie młodszy, przez co, o  zgrozo, przestał marudzić! W  trakcie czytania naprawdę brakowało mi typowego dla Geralta zrzędzenia o  tym, jak bardzo wszystko jest do dupy. Reszta postaci się w  sumie nie zmieniła, Jaskier nadal jest optymistą o  średnim pomyślunku, mamy krasnoluda, który dziwnie przypomina Zoltana (autor nie omieszkał nawiązać do tego) oraz Yennefer. Tak, proszę państwa, pojawia się. Może nie na długo, ale jej rola jest 38 w  sumie dość istotna dla fabuły. dycznie wilkołak). A  co poza tym? Mamy bardzo soczyste sceny walki, mamy barwny język i  celne docinki, przemyślenia Geralta może nie równe filozofom, ale niosące wiele mądrości oraz wielką liczbę nawiązań do naszego rzeczywistego świata od “wypisywania za dużej pensji na fakturze” do “uprzedzeń” i  “roli kobiety w  małżeństwie” wraz z  aborcją. Sapkowski, pisząc starodawnym językiem, przedstawia nam problemy bardzo współczesne i  bardzo aktualne. Mamy również zakończenie. Naprawdę… ciężko o  nim cokolwiek napisać. Sapkowski zdawał sobie sprawę z  tego, że nieco pokazał środkowego palca fanom zakończeniem pięcioksięgu. Tutaj widać próbę wyjaśnienia, może rozgrzeszenia z  tej sytuacji. W  efekcie nadal nie poznaliśmy odpowiedzi na żadne pytanie, ale teraz z  tym zakończeniem czuję się lepiej. Jest dość optymistyczne i  niesie ze sobą kilka prawd, które naprawdę warto zapamiętać. Wielką zaletą Sezonu Burz jest ciągłe puszczanie oka do fanów pięcioksięgu oraz ciekawie umiejscowiona autoironia. Nie ma nic piękniejszego niż Sapkowski najpierw wyśmiewający pewne pomysły na rozwiązywanie akcji w  fantasy, by stronę później właśnie to zrobić. Autor próbuje również podejść do pewnych motywów w  zupełnie inny sposób niż wcześniej (najlepszym przykładem jest tutaj pojawiający się epizo- Podsumowując, Sezon Burz to bardzo udane dzieło Andrzeja Sapkowskiego, wspaniały powrót po tragicznej Żmii. Jednak czy Sezon Burz jest lepszy niż opowiadanie, jakie poznaliśmy z  “Ostatnim Życzeniu” oraz “Mieczu Przeznaczenia”? To kwestia bardzo dyskusyjna. Osobiście uważam, że niezależnie od swoich wad, jest to absolutny must-have dla każdego fana Geralta z  Rivii oraz nie takie złe dzieło dla dopiero poznających to uniwersum.