Egzystencja
Gorgon
Twicane
Od premiery pierwszego dwuodcinkowca czwar-
tego sezonu fandom wrze. Sam odcinek przebiegł
bez żadnych szczególnych fenomenów. Z trzema wyjątkami, które na dobre nami wstrząsnęły: Twilight
Cane, Magiczna szkatułka, i Twilight Cane szerzej
znana jako Twicane. Sam osobiście nie należę do
grona jej wielbicieli, jednak postanowiłem zastanowić
się skąd ta rewelcja.
Przyjrzyjmy się jej.
Na pierwszy rzut oka, widzimy zwykłe, pozłacane
berło z głową kucyka. Niczym się nie wyróżnia, ba! Gdyby osoba spoza
fandomu zobaczyłaby ją, na pewno nie zwróciłaby na nią uwagi.
Jednakże, kiedy zastanowimy
się nad tym głębiej to, właściwie… właściwie nic nie
zauważymy. Mimo swojej
przeciętności,
ten
przedmiot opanował na
dobre internet. Pod tym
względem,
przyćmił
nawet kwestię szkatułki,
która najprawdopodobniej będzie miała związek
z finałem sezonu. A jaki
wpływ na akcję będzie
miała (miało?)
twicane?
Może będzie jednym z sześciu
owianych tajemnicą kluczy?
Szczerze w to wątpię. Wiem, iż zapewne brzmi to jak tekst rzucany przez
sceptyka tego artefaktu, jednakże nie owijając
w bawełnę, tak jest. Racja może mój punkt widzenie
jest subiektywny, jednak nie zaślepia mnie to, i jestem w stanie ocenić tę kwestię (w miarę) racjonalnie.
Najbardziej boję się reakcji Ha$bro .Stale puszczają
oko do nas, bronies więc czemu teraz nie miałoby tak
być? Mimo iż nie przepadam za Twicane’em, zniósłbym je pokazujące się sporadycznie w tle, na półkach
36
w bibliotece, jednakże jeśli zobaczę odcinek z nią
w roli głównej (nie wiem, jak byłoby to zrobione,
jednak Hasbro stworzy dla pieniędzy wszystko), to
padnę, i nie wstanę. Nie zniósłbym tego. Pisząc ten
tekst, nie ma zamiaru urazić żadnego entuzjasty tego
przedmiotu. Ale patrząc naprawdę obiektywnie (łatwo mi mówić, sam jestem sceptykiem, i mieszam ten
przedmiot z błotem) artefakt ten nie jest szczególnie
piękny, jednak, co nawet ja muszę przyznać nadrabia
oryginalnością, sam jeden nigdy bym nie wpadł na
taką koncepcję. Oczywiście nic nie ma samych wad,
jakieś zalety muszą być, i są! Pierwszą z nich jest
wspomniana wyżej oryginalność przedmiotu, pochodzi od Discorda (uwielbiam tego badassa), i co ważne
dla fanów Twilight, zrobiła z niej nie księżniczkę, ale
królową (bo raczej nie króla). Więc Twicane taki zły
nie jest. Dodatkowo pokazuje, że wcale nie trzeba
być na pierwszym planie, oraz grzeszyć szczególnym
pięknem, a wciąż można być lubianym (piękny, acz
niezaplanowany morał). A, i jeszcze
jedna rzecz, którą zauważyłem,
widzicie jak pojedynczy kadr,
może być lepszy, niż cały
rozplanowany odcinek
(Pamiętacie
jeszcze
znienawidzone „Just
for Sidecicks?). Więc
może nie taka Laska straszna, jak ją
maluje?
Reasumując,
Twicane mnie irytuje, jednak wcale
tak źle nie jest. Jest
dość przyjemnym dla
oka dodatkiem w animacji. Niepotrzebnie na
początku tak złorzeczyłem.
A to, że berło robi furorę, jakoś
przeżyję, w końcu amatorski animacje i obrazki są robione od fanów dla fanów,
a mi nic do tego.