mistrzowsko zabawnego punktu
kulminacyjnego, kiedy większa
część Mane six biega w panice jak
kurczaki z urwanymi łbami (i jeszcze zabawniejszego momentu,
kiedy zostaje odkryta tożsamość
złowrogiego Kucyka-Z-Cieni).
Odcinek jest genialnie skonstruowany - wszystkie postacie
wypadły niesamowicie naturalnie,
po raz kolejny zachwycając świetnymi, głębokimi charakterami.
Poza samą konfortacją postaci
i ich charakterów, odcinek pełnymi garściami czerpie z motywów
starych, zrujnowanych i przerażających zamków - znajdujemy
ukryte przejścia, mroczne Kucykaz-Cienia, obowiązkową muzykę
organową, a sam odcinek jest
wielkim mrugnięciem do Castlevanii, Upiora w oprze czy
Scooby-doo. Znów pojawiła się
gigantyczna ilość ciepłego humoru (w gotyckiej scenerii), za który
tak pokochałem tę serię - czy to
w postaci żartów sytuacyjnych, za-
bawnych dialogów,
lolrandomu Pinkie.
czy
też
Kombinacja tych wszystkich
elementów zgniata mózg na
kształt małego, gęstego sześcianika,
radośnie
wrzeszczącego
“PONE PONE PONE PONE PONE”.
Ach - powrotem do tradycji listów
o przyjaźni może być pisanie pamiętnika przez całą Mane 6, więc
ci, którzy obawiali się zaniku tego
zwyczaju (wskutek ewolucji Twilight Sparkle),
mogą
spać
spokojnie.
Od strony wizualnej, serial wygląda znacznie lepiej niż
w poprzednich sezonach. Lokacje
są pełne dopracowanych szczegółów, sam zamek wygląda na
starannie dopracowany, poza tym
pojawiło się cieniowanie i efekty
świetlne różnego rodzaju, wykonane na naprawdę wysokim
poziomie. Nie zauważyłem także
żadnych błędów animacji, co było
dla mnie dość niespodziewane. Za
to kucyków drugoplanowych pojawia się zbyt mało, by ocenić ich
różnorodność.
Fani poszukiwania drugiego
dna w serialu dla czteroletnich
dziewczynek też powinni być zachwyceni - w tle pojawiają się
różnorakie
wojenne artefakty
(w tym zbroje, czy - po raz drugi portret generała z Mystery
Friendship Express), jest też
wzmianka o dzieciństwie Luny
i Celestii. Nie jest to co prawda
taki strzał z przyłożenia w łeb dla
fanfików, jak premierowe odcinki
tej serii, ale rąbek “tajemnicy” dotyczącej kształtu przeszłości został
uchylony.
Bawiłem się równie świetnie
przy obu podejściach. Jeśli ktoś
obawiał się o los serialu o kolorowych, radosnych sarenkach, to ten
odcinek mógłby uratować cały
sezon…. a może starczyć i na więcej!
Liczby nie kłamią - odcinek był przeczadowy.
34