mieszkający- chronili siebie nawzajem. Domem, była Warszawa i Matka Ojczyzna. Właśnie dlatego, urzekło mnie w książce podejście kobiet biorących udział w powstaniu, do samych wydarzeń z 1 sierpnia 1944. Nam, ludziom XXI wieku wydaje się, że ówczesne kobiety czuły tylko strach.
Ależ nie! One czuły ekscytację, radość, wzruszenie! Były odważne, wojownicze, a cięta riposta wobec Niemców nie była im obca. Czuły się żołnierzami i były nimi w rzeczywistości. W swojej świadomości miały wrócić do „domu”, po pięciu latach okupowania! Agitacja brała górę nade wszystko. Ludzie zrzeszali się w imię wolności, w imię niepodległości. Dziewczyny z powstania, opisują także swoje losy przed okupacją Warszawy, przed wszczęciem Powstania… wspominają barwne tętniące życiem wsie, zapach pól, wspólne chwile spędzone w gronie rodzin, swoje milości miłości. Zauważyć można latwo, jak ówcześni ludzie się szanowali, kochali…