Książki które kochamy June 2014 june 2014 | Page 34

Wojna jest konfrontacją, a żadna konfrontacja zbrojna nie jest dobra.

Podczas takiego starcia straty zawsze pojawiają się po obu stronach.

Wśród wielu losów ludzi, jakie niesie za sobą historia – życiorysy kobiet, które brały udział w Powstaniu Warszawskim, zachowają się w moim sercu w wyjątkowy i niepowtarzalny sposób.

Jest 8 maja 2014 roku, godzina 23.30, opuszczam dom, w którym przebywam na co dzień, spędzając wieczory z książką pod ciepłym kocem i przenoszę się na kartach „Dziewczyn z powstania” autorstwa Anny Herbich do dnia 1 sierpnia 1944 roku do okupowanej Warszawy przepełnionej strachem. Do Warszawy w dniu Powstania Warszawskiego. Poznaje tam jedenaście kobiet. Jedenaście kobiet,

takich jak każda z nas, a jednak jedenaście bohaterek tych sześćdziesięciu trzech walecznych i mrocznych dni, które niczym burzowe chmury zasłoniły na ponad 2 miesiące Polskie niebo.

ponad 2 miesiące Polskie niebo.

Każda z tych kobiet, sanitariuszek, matek, harcerek… podobnie jak dzisiaj my, miały swoje pragnienia, marzenia, ambicje. Ale historia nie liczyła się z tym co kryły te młode dziewczyny w swoich niewinnych sercach. Atak zbrojny zaskoczył zwyczajnych ludzi, w codziennych pracach: przy gotowaniu obiadu, usypianiu dziecka w białej, drewnianej kołysce, w trakcie porodu, podczas

spaceru po warszawskich chodnikach… historia jak morderczy kat, kreśliła swoje karty, które miały się zapisać lękiem i krwią ludzi.

„Granatniki, moździerze, gęsta kanonada z broni maszynowej” – te słowa brzmią, niczym wyjęte z ust nieustraszonego żołnierza, a jednak, to słowa jednej z dziewczyn, bohaterki tych smutnych wydarzeń. Kiedy dom jest w niebezpieczeństwie, walczą o niego wszyscy, mężowie, żony i dzieci. Domem dla ludzi podczas tej wojny były nie tylko cztery ściany, ale przede wszystkim ludzie w nim mieszkający- chronili siebie nawzajem.