Kill The Fez! March 2014 | Page 31

Fryderyk Chopin „Nocturne C minor, op 48 No 1” Afro3112 ilustracja: Havelock Ja się nie zjawię, bo mnie nie ma. Ja nie jestem nigdzie, nie jestem wszędzie. Ja od urodzenia wiem, że mnie nie ma. Ja we własnych słowach nie jestem i nie jestem w słowach cudzych. Ja drżę, czuję trwogę tego istnie­ nia. Siedzę pod kocem, przy stole. Jestem sam, tylko ja, tylko ja, t ­ ylko ja. Nie ma niczego prócz mnie. Ciemność, pustka, cisza, otchłań. Nie słyszę własnego bicia serca, bo mnie nie ma, więc słyszeć nie mogę. Tym bardziej nie mogę słyszeć własnego serca, które tym więcej nie istnieje, skoro mnie nie ma. Jakoś to będzie, będzie to jakoś. Nie będzie. Jakoś nie będzie, nie będzie wcale. Wcale nie będzie jakoś. Jakoś nie będzie wcale. Nie będzie, bo nie było, nie jest, nie będzie, bo mnie nie ma. Wstaję od stołu. Sięgam po bute­ kę l pełną łez. Ciemność, otchłań, pust­ ka, cisza. Mgła nieprzeni­ nionego k mroku niewyobraża­ ne­ o i  nie­ l g wyobrażonego niei­ tnienia. Bu­ s telka z rozpaczy. Rozpaczliwa butelka. Rozpa­ zana butelka pe­ c łna łez. Niepowta­ zalne łzy. r Niepowtarzalne, jedyne, wy­ ątko­ j we. Pojawiają się  ra­ em ze  mną. z Z  moim nieistnieniem. Więc mam je. I to jedyne, co mogę z  nimi  zrobić. Mogę je mieć, bo przecież nie mogę ich dotknąć, skoro ani ja, ani one, ani tym bardziej moje ręce nie istnieją. Jestem jedynym naocznym świa­ dkiem mojego nieistnienia.  Czu­ ję, odbieram bezpośrednio  całe to doświadczenie. Jestem źró­ dłem. Nie stałym źródłem, ale tym nieosiągalnym, pierwszym źródłem. Źródłem prawdy. Prawdy o sobie samym, ale tylko o mnie. Tylko o mnie, bo w moim nie­ istnieniu nie ma nikogo innego ani niczego innego. Ale też nie mogę powiedzieć o tym, że to źródło istnieje. Nie istnieje. A skoro nie istnieje, nie może być prawdziwe. 31