Fryderyk Chopin „Nocturne C minor, op 48 No 1”
Afro3112
ilustracja: Havelock
Ja się nie zjawię, bo mnie nie ma.
Ja nie jestem nigdzie, nie jestem
wszędzie.
Ja od urodzenia wiem, że mnie nie
ma.
Ja we własnych słowach nie jestem
i nie jestem w słowach cudzych.
Ja drżę, czuję trwogę tego istnie
nia. Siedzę pod kocem, przy stole.
Jestem sam, tylko ja, tylko ja,
t
ylko ja. Nie ma niczego prócz
mnie. Ciemność, pustka, cisza,
otchłań. Nie słyszę własnego bicia
serca, bo mnie nie ma, więc słyszeć
nie mogę. Tym bardziej nie mogę
słyszeć własnego serca, które tym
więcej nie istnieje, skoro mnie nie
ma. Jakoś to będzie, będzie to
jakoś. Nie będzie. Jakoś nie będzie,
nie będzie wcale. Wcale nie będzie
jakoś. Jakoś nie będzie wcale. Nie
będzie, bo nie było, nie jest, nie
będzie, bo mnie nie ma.
Wstaję od stołu. Sięgam po bute kę
l
pełną łez. Ciemność, otchłań, pust
ka, cisza. Mgła nieprzeni nionego
k
mroku niewyobraża ne o i nie
l g
wyobrażonego niei tnienia. Bu
s
telka z rozpaczy. Rozpaczliwa
butelka. Rozpa zana butelka pe
c
łna łez. Niepowta zalne łzy.
r
Niepowtarzalne, jedyne, wy ątko
j
we. Pojawiają się ra em ze mną.
z
Z moim nieistnieniem. Więc
mam je. I to jedyne, co mogę
z nimi zrobić. Mogę je mieć, bo
przecież nie mogę ich dotknąć,
skoro ani ja, ani one, ani tym
bardziej moje ręce nie istnieją.
Jestem jedynym naocznym świa
dkiem mojego nieistnienia. Czu
ję, odbieram bezpośrednio całe
to doświadczenie. Jestem źró
dłem. Nie stałym źródłem, ale
tym nieosiągalnym, pierwszym
źródłem. Źródłem prawdy. Prawdy
o sobie samym, ale tylko o mnie.
Tylko o mnie, bo w moim nie
istnieniu nie ma nikogo innego ani
niczego innego. Ale też nie mogę
powiedzieć o tym, że to źródło
istnieje. Nie istnieje. A skoro nie
istnieje, nie może być prawdziwe.
31