Kill The Fez! March 2014 | Page 30

PROZA momencie słyszymy przeciągły ryk boleści niedźwiedzia. Niepokojący uśmiech myszy. Łączę fakty. Nagle już wiem, dlaczego jestem drewnia­ na. Temperówka pyta: – Chcesz zobaczyć coś jeszcze? Przerażona, zdecydowanie obra­ cam głową na „nie” i ląduję na posadzce muzeum. Serce bije mi jak oszalałe, z pleców zniknął jakiś ciężar, którego nie byłam świado­ ma, patrzę na swoje palce: zanikają słoje drzewne, zamieniają się w  skórę. Wydostałam się. Za  szy­ bą znowu jest pusta przestrzeń i  zwykła temperówka. Nie je­ tem s pewna, czy to dobrze, czy źle. Chcę jak najszybciej stamtąd uciec. Po­ maga mi w tym fakt, że podłoga zmieniła się w śnieżny stok, a obok mojej nogi pojawiły się sanki. Zjeżdżam wprost do wyjścia, wy­ padam z muzeum. Uff. Zaprawdę powiadam wam: nie ufajcie temperówkom. ilustracja: Eśka spoj­ zeniem, ale zwracają się do r mojej przewodniczki: – Temperówko nasza najdroższa, mamy do ciebie prośbę! Po­ trzebujemy naostrzonych palików, że­ y obronić mrowisko przed plu­ b szo­ ym niedźwiedziem. Pomo­ w żesz nam? Cylinder znowu opuszcza głowę, rusza produkcja palisady. Po dłu­ gich podziękowaniach mrówek ruszamy dalej. Z oddali słychać jakieś głosy, mysz wyjaśnia mi s ­ zeptem, że to pani norkowa kłóci się z mężem-norką o bałagan w ich norce