Kill The Fez! March 2014 | Page 29

o uwolnienie z fontanny? Wzdry­ gam się i   jak na obywatela Ziemi przystało, drepczę dalej. Tu dopiero jest coś dziwnego: w  ogromnej szklanej klatce leży temperówka. Zwyczajna, szara, z  jedną dziurką. Zdziwiona, patrzę na tabliczkę z opisem, ale znajduję tam tylko rysunek okrągłych okularów. Most przy­ chodzi mi z  pomocą i podsuwa skojarzenie: „Imagine”. Masz sama dopisać historię. Zamykam więc oczy, wysilając wyobraźnię, a gdy je otwie­ am, temperówka ożywa. r Z  szerszego końca wyrasta jej dwoje uszu, śrubka staje się okiem, dwa kawałeczki brzytwy zmieniają się w zęby. Do trójkątnej główki powstaje ciało z długim ogonem i oto mamy mysz. Z cichym *pop* pojawia się z niczego cylinder, który zakrywa dziurę w głowie zwierzątka. Dookoła w sekundę rozwija się świat z polami, sto­ gami sia­ a, lasem, norkami. Mysz n tańcuje radośnie, nagle zatrzymuje się i patrzy na mnie. Jakimś cudem na metalowym pyszczku pojawia się uśmiech, a pazurek zachęca mnie do przyłączenia się. Wystarc­ zy, że lekko skłaniam głowę i je­ stem wewnątrz. Dziwne: nie czuję swo­ich rąk. Ani w ogóle niczego. Już zaczynam wpadać w panikę, gdy odzywa się mysz: – Ach, więc widzę, że w tym świecie jesteś żółwiem. To mnie specjalnie nie dziwi, ale dlaczego d ­ rewnianym? – Nie mam pojęcia – odpowia­ dam ciężkim, powolnym głosem, w którym można dosłuchać się skrzypienia. – Nieistotne zresztą. Masz wyją­ tkową wyobraźnię, moja droga! Nie do pomyślenia, że większość zwiedzających, stając przede mną, nie może stworzyć nic bardziej kreatywnego niż kwiatki z obierków ołówka. A przecież stać mnie na dużo więcej. Tylko spójrz! Z tymi słowami mysz kłania się n ­ onszalancko, zdej­ ując jedno­ m cześ­ ie cylinder. Kładzie go na n zie­ i i  wzbi­ a się w górę, rzucając m j się na coś, czego nie widzę. Ach. Powie­ rze. Gryząc, okładając ogo­ t nem i  –  oczywiście – temperując, nadaje mu kształt. Rzeźbi kolo­ rowe płatki i listki, a skończywszy, opu­ zcza się zgrabnie po  łodyżce. s Przede mną chwieje się na wie­ trze kwiat z  powietrza: umiem rozróżnić, które płatki są z ozonu, które z tlenu, a które z argonu. Nie potrafię nic powiedzieć, więc t ­ ylko stoję z rozdziawionym py­ skiem. Moja reakcja ­ ajwidoczniej n ją zado­ ala, bo zabiera mnie w w głąb lasu, gdzie spotykamy stado mrówek. Obrzucają mnie ­ ieufnym n 29