SKALNA TIMES 2/2017/2018 | Page 14

NEUOBERSCHLESIEN „3”-RECENZJA: Przyznam bez bicia, że nie było chyba drugiego takiego albumu na którego premierę czekałem z takim niepokojem. Jednocześnie byłem zły na to, że chyba jedyny zespół Indrustial metalowy w Polsce postanowił się rozpaść. Dokładnie tak, zespół Oberschlesien (którego recenzje ich drugiego albumu mogliście czytać w drugim wydaniu naszej gazetki) postanowił się zakończyć swoją karierę. „Oberki” zaistniały w 2008 roku a sławę zdobyli 4 lata temu po wydaniu ich debiutanckiego albumu i zajęcia drugiego miejsca w popularnym talent show. Zespół był i jest kojarzony z jego nieoficjalnym niemieckim odpowiednikiem Rammstein, którego covery zespół upodobał sobie głównie na pierwszym krążku. W 2015 roku wydali oni swój drugi ( jak dla mnie najlepszy) album. Już wtedy ich skład zmienił się o 80% i można było wyczuć, że coś jest nie tak. W lutym tego roku z zespołu odszedł Marcel Różanka, perkusista i współzałożyciel zespołu. Ze starego składu został tylko Michał Stawiński, wokalista. Ta sytuacja zmusiła założycieli do podjęcia decyzji o rozpadzie zespołu. Zatem paradoksalnie ich najnowszy trzeci album z zespołem „Oberschlesien” nie ma nic wspólnego, a jest debiutem nowego zespołu Michała oraz basisty pierwszego zespołu: Wojtka Jasielskiego. „Neuoberschesien”. Jako ciekawostkę dodam, że klawiszowcem zespołu jest brat Adama Sztaby (kompozytora): Łukasz. Album ukazał się dziesiątego listopada tego roku. Od razu uspokajam, że zespół nie odszedł od indrustial metalu, jednak jak wypada nowa płyta dowiecie się w mojej recenzji, Zapraszam!... Na wstępie chciałbym wyjaśnić swój niepokój z czekaniem na tą płytę. Zespół latem tego roku wydał jedyny nowy singiel zwiastujący nowy album. Premierowa piosenka nosiła nazwę Fart. Utwór tak bardzo nudny i źle wykonany, że nie mogłem uwierzyć, że słucham właśnie jednego z najlepszych polskich zespołów. W dodatku teledysk przypominający dzieło raczkującego programisty doprowadził do tego, że spisałem zespół na straty i dałem im ostatnią szansę w związku ze zbliżającym się nowym albumem. No i doczekałem się. Album trafił do mnie dwa dni przed premierą i prócz krążka był zaopatrzony w autografy. Zespół zapewniał nas o zupełnie nowym rozdziale w ich twórczości, i tak właśnie jest. „Neuoberschlesien” całkowicie odeszło od Rammsteinowej otoczki, tworząc swój własny styl oparty na bardziej przejrzystym brzmieniu, mniej zadziornym a bardziej elektronicznym. Nie zrezygnowano ze śpiewania po Śląsku, więc nadal mówimy tu o śląskim zespole tworzonym (w większości) przez ślązaków. Brzmieniowo prócz gitar najbardziej zmieniła się perkusja. Co jak co, ale Marcel był wybitnym perkusistą i mimo, że Filip Oczkowski radzi sobie świetnie, to brakuje mi tych kotłowych garów będącymi jednym z najbardziej charakterystycznych wyznaczników pierwszego zespołu. Co