proz a
Ciopągi
Dagmara
Pociągi to podstępne stworzenia. Pamiętacie, jak byliście mali i baliście się wpad nięcia w te niezgłębione przestrzenie między peronem a schodkami? Cóż, one też o tym pamiętają. I tęsknią.
Jeśli byliście bądź jesteście jedną z tych nieszczęsnych duszyczek skazanych na ciągłe z nimi obcowanie, z całą pew nością bezwiednie spędzili ście mnóstwo czasu na obserwacji tych niezwykłych form życia. Warto jednakże nadmienić, że pełne poznanie pociągów dane jest tylko nielicznym. To ciężka pasja – istoty te ujawniają swe sekrety nadzwyczaj rzadko i niechętnie, zaś śmiałkowie muszą poświęcić wiele czasu i wysiłku na zgłębienie chociażby części z ich tajemnic. Co więcej, jest to zajęcie nierzadko niebezpieczne. Przestrzenie międzyperonowe to jedno z najoczywistszych zagrożeń. Ale czy zastanawialiście się kiedyś nad istotą wózków z jedzeniem? Ach, ten aromatyczny powiew, przepełniony odległą obietnicą kawy, a dla nielicz nych szczęśliwców może nawet i Uniwersalnego Podróżnego Hot-Doga …* Pojawia się zawsze, gdy jesteście naj bardziej głodni. Patrzycie na ów wózek i osobę go dzierżącą z pożądaniem godnym hrabiego
Var … Znaczy się Johna Smitha w obliczu kr … krh … Kakao! Nie chodzi mi o żadne inne słowo na K. Tyl ko kakao. Przeszłość winna być zakopana, solidnie i na rozstajach. O czym ja to? Ach tak. Wózki. I po żądanie, szczególnego rodzaju. Nie wdając się w nikomu niepotrzebne szcze góły, chodzi tu o głód szczególnie wielki, kiedy to najlżejszy nawet zapach doprowadza was niemalże do szaleń stwa. Jętki w żołądkach marsza grają i tak dalej. W takich okoliczno ściach przyrody wózek zdaje się być wyba wieniem, jak się jednak okazuje nadzwyczaj złudnym. Zastanówcie się – czy kiedykol wiek widzieliście je po wejściu do pociągu? No właśnie. A zauważyliście, że ci, którzy je prowadzą zawsze stoją na samym końcu peronu? To też nie jest przypadek. Od samego początku czystą naiwnością było założenie, że te wózki są dla was. Podmiotowość wózków należy do nich samych, same sobie są panami i nie dadzą sobie w pokrywkę dmuchać. Ich małe kółeczka, okrągłe i lśniące toczą się ciągle w nieznane wam pociągowe rewiry. Ale nie zazdrośćcie im, o nie. Współczucie wydaje się być tu bardziej odpowiednie. Bo widzicie, to, co niosą ze sobą wózeczki to same esencje esencji rzeczy – co naturalnie
23