Nomen_wrzesienpaździernik 2025 | Page 39

Aby go uhonorować, numer 17, z którym się ścigał, został wycofany z Formuły 1 przez FIA, które w 2018 roku wprowadziło system halo, obowiązkowy we wszystkich mistrzostwach open-wheel.
Historia niedokończonej kariery – Jules Bianchi
Jules Lucien André Bianchi, francuski kierowca wyścigowy, a także ojciec chrzestny Charlesa Leclerca, to ostatnia śmiertelna ofiara wypadku w Formule 1, w której ścigał się w latach 2013-2014. Francuz był wnukiem kierowcy długodystansowego, Mauro Bianchiego, którego brat, Lucien, również ścigał się w F1. Po awansie z kartingu do juniorskich formuł w 2007 roku Bianchi wygrał m. in. francuską Formułę Renault 2.0 i Euro Series Formuły 3. W 2009 roku dołączył do Akademii Kierowców Ferrari, którego kierowcą testowym został w 2011 roku, w 2012 roku stając się również kierowcą rezerwowym dla Force India. Rok później podpisał kontrakt z Marussią, debiutując na Grand Prix Australii. Utrzymując fotel również na sezon 2014, udało mu się zdobyć pierwsze punkty podczas Grand Prix Monako, które ukończył 9. po starcie z 21. miejsca. W wyścigu na japońskim torze Suzuka Bianchi stracił kontrolę nad swoim bolidem podczas bardzo mokrego wyścigu, zderzając się z pojazdem pomocy drogowej, czego skutkiem był rozlany uraz aksonów – mikroskopowe uszkodzenie włókien nerwowych w mózgu. Przeszedł operację w trybie nagłym i został wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną, w której pozostał aż do swojej śmierci 9 miesięcy później.
Cena, której już nie trzeba płacić?
Każda z opisanych tragedii zostawiła w Formule 1 nie tylko pustkę po utalentowanych kierowcach, lecz także trwały ślad w postaci zmian, które sprawiły, że sport ten stał się znacznie bezpieczniejszy. Bariery, systemy ratunkowe, kaski, kombinezony, a w ostatnich latach także halo – wszystko to jest efektem bolesnych doświadczeń. Dziś ryzyko śmierci na torze jest minimalne, choć nigdy nie zniknie całkowicie. Formuła 1 pozostaje sportem ekstremalnym, ale każda kolejna generacja kierowców ściga się w warunkach, o jakich ich tragicznie zmarli poprzednicy mogli tylko marzyć. To właśnie im – ofiarom, które zapłaciły najwyższą cenę – zawdzięczamy bezpieczeństwo współczesnego wyścigowego świata.

Zofia Osada