Slow life- czyli jak nie zwariować.
Na szczęście istnieje coś takiego jak filozofia slow life. Brzmi jak hasło z Instagrama, ale kryje się za tym prosty pomysł: zwolnij. Zamiast pić kawę w biegu- usiądź i poczuj jej smak. Zamiast gonić za dziesiątym dodatkowym zajęciem- idź na spacer. Nie chodzi o to, żeby od razu wyprowadzić się do chatki w górach i doić kozy. Wystarczy czasem powiedzieć sobie: „ Hej, nie muszę robić wszystkiego od razu”.
Czy pośpiech ma sens?
Nie zrozumcie mnie źle- czasem pośpiech się przydaje. Kiedy autobus odjeżdża za minutę, a ty jeszcze w kapciach-“ Run Forrest, run!”. Ale jeśli całe życie zmieniasz w maraton, to możesz przegapić rzeczy, które naprawdę są ważne. Bo jasne, matura, oceny- to wszystko jest ważne, nawet bardzo ważne, ale co z znajomymi, co z realizacją swoich pasji. Jesteśmy młodzi. Teraz. Nie zaraz. Już nigdy nie będziemy tak młodzi jak teraz, więc szkoda byłoby się obudzić za kilka lat z myślą: „ Tyle biegałem, a nawet nie wiem dokąd”.