Kontrowersje
Tu zaczynają się schody. Film oparto na wspomnieniach samej Priscilli( Elvis and Me), która była producentką wykonawczą. Jednak nawet ona przyznaje, że film to interpretacja.
Dysonans wspomnień: Choć Priscilla wspierała premierę, w wywiadach zaznaczała, że pewne sceny kłótni zostały „ podkręcone” dla efektu kinowego. Niektórzy członkowie rodziny Presleyów byli wściekli, twierdząc, że film przedstawia Elvisa niemal jako drapieżnika.
Brak muzyki: Zauważyliście, że w filmie nie ma hitów Elvisa? Spadkobiercy majątku piosenkarza nie dali zgodny na ich użycie, co... paradoksalnie pomogło filmowi. Zamiast skupiać się na piosenkach, musimy skupić się na ciszy panującej w Graceland.
Priscilla to nie jest film o muzyce. To film o tym, jak to jest być marzeniem kogoś innego. Jeśli szukacie radosnej biografii, włączcie YouTube. Jeśli chcecie poczuć gęsty, pudrowy klimat samotności w blasku fleszy – ten film zostanie w Waszych głowach na długo.
Milena Bąk