1 # STANLEY KUBRICK
Stanley Kubrick jest ikonicznym przykładem twórcy absolutnie indywidualnego. Pauline Kael w swojej recenzji „ Mechanicznej Pomarańczy” na łamach New York Times w 1971 nazwała reżysera „ arktycznym duchem”. Kirk Douglas pracujący z nim dwukrotnie(„ Ścieżki Chwały”( 1957) i „ Spartakus”( 1960)) „ utalentowanym sukinsynem”. Ale co to ma do kina bez instrukcji? Kubrick w swoich filmach uwielbiał zostawiać widza w odczuciu zakłopotania. Jest to wprawdzie zauważalne już w jego wczesnych projektach, ale w pełnej krasie dostrzegamy to dopiero w „ Lolicie”( 1962) gdzie łączy czarną komedię z chłodnym niemal klinicznym studium ludzkiej obsesji. To dlatego tak wiele osób uważa Kubricka za niemoralnego, gdyż ubrał on tak poważny temat w płaszcz z Petera Sellersa, który idealnie sprawdza się w rozbawianiu publiczności. Oprócz tego panowie stworzyli razem niepowtarzalnego „ Dr. Strangelove” gdzie wspomniany aktor wcielił się w aż trzy postacie i każdą z nich zagrał bezbłędnie. Film ten okazał się ponadczasowy. Nawet teraz, mimo tego, że jest czarno-biały a muzyka przyprawia nas o reumatyzm jest on w stanie zabawić każdego widza, niezależnie od wieku. Warunkuje to świetny casting, ciekawe postacie i co najważniejsze – fabuła, która okazuje się z roku na rok równie aktualna.
Kubrick zamiast odpowiedzi tylko podsuwa widzowi kolejne pytania. Niczego nie tłumaczy i pozostawia więcej lub mniej przestrzeni na własną interpretację. Na temat „ 2001: Odysei Kosmicznej”( 1968) wciąż się rozmawia i właściwie nikt nie wie dokładnie na czym polega jej koniec. Ludzie dzielą się w tym przypadku na dwa obozy. Jedni uważają film za za długie i absurdalnie nudne wypociny, które starają się za wszelką cenę przekazać wyższą wartość intelektualną, ale robią to nieudolnie. Inni zaś, że jest to bardzo ciekawy i przede wszystkim niesamowicie ambitny technicznie film, którego przesłanie zostaje z człowiekiem do końca jego dni. Jak dla mnie dużo bardziej wartościowa jest taka rozmowa – kłótnia dwóch stron co w rezultacie prowadzi do nauczenia się ich obu czegoś nowego, nawet jeśli tylko o sobie nawzajem. Odbiór „ Mechanicznej Pomarańczy”( 1971) właściwie wiele od tego kosmicznego się nie różnił. Widzowie znów podzieleni, ale tym razem murem moralności. Film został negatywnie odebrany nawet przez autora książki Anthony’ ego Burgessa, który był wręcz wściekły, że Stanley nie uwzględnił w filmie ostatniego rozdziału powieści, tak przecież ważnego dla całej historii. Jednakże wyjątkowa rozrywka zapewniona przez Kubricka została doceniona i aktualnie – choć długo po śmierci twórcy- film cieszy się ogromnym entuzjazmem i zainteresowaniem.