Nie możemy oczywiście już teraz oceniać jak potoczy się reszta sezonu, ale na podstawie wielu obserwacji portali hokejowych takich jak Polish Puck czy Planet of Hockey, to właśnie Zagłębie ma największe szanse na zostanie Mistrzem Polski w rozgrywkach 2026 / 2027.
SPOKOJNY START, DUŻE AMBICJE – UNIA OŚWIĘCIM
Mimo licznych okazji w trzeciej odsłonie nie udało im się podwyższyć wyniku, za to zawodnik krakowskiej drużyny strzelił gola na niemalże pustą bramkę, czym przypieczętował triumf Pasów i uwidocznił największy jak na razie problem podopiecznych Jacka Płachty: obronę i grę na bramce. Jeden z kibiców skomentował tamto starcie tak:“ Sanok, Podhale. Mówiłem, że jeszcze tylko z Cracovią wygramy. Myliłem się jednak. Byłem zbyt optymistyczny”.
TYM RAZEM PO ZŁOTO? – ECZD ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC
Obecny sezon bardzo przypomina to, w jaki sposób ECZD Zagłębie Sosnowiec rozpoczęło ligowe zmagania rok temu. Ponownie na 5 rozegranych spotkań brązowy medalista przegrał tylko jedno z nich – przeciwko GKS-owi Tychy, stosunkiem bramek 1:4. Z pozostałych starć wyszli zwycięsko pokonując Comarch Cracovię 4:1, GKS Katowice 5:1, Podhale Nowy Targ 9:2 i wreszcie STS Sanok Sokół 5:1. Choć jest to kolejny zespół, w którego składzie zaszło wiele zmian – odeszło 11 zawodników, dołączyło 10 – to jak na razie nie widać, żeby w jakikolwiek sposób wpłynęło to negatywnie na jakość gry.
W zeszłym sezonie po przegranej w półfinale i grach o brąz Unia Oświęcim zajęła 4. miejsce. Obecnie plasuje się ona 5. miejscu w, ale jest jedną z drużyn, które rozegrały tylko 4 mecze, więc dużo może się jeszcze wydarzyć. Oceniając tylko na podstawie tych spotkań, oświęcimianie prawdopodobnie utrzymają się w tej części tabeli. Przegrali oni swoje pierwsze spotkanie przeciwko Polonii Bytom 1:5, ale w kolejnych trzech wygrali: 7:2 z Comarch Cracovią, niespodziewanie 3:5 z GKS-em Tychy i wreszcie po dogrywce 5:4 z GKS-em Katowice. Dobrze prezentuje się młody bramkarz białoniebieskich, Igor Tyczyński oraz ich dwa nowiutkie nabytki – Finowie Otto Nieminen i Kalle Valtola.