Nomen_listopad 2025 | Page 33

Za kulisami- poświęcenie aktorów i relacje między nimi

Zaczęło się od zamieszania- pierwotnie rolę stworzenia miał zagrać Andrew Garfield, lecz zrezygnował przez kolizję z innymi projektami. Ostatecznie trafiła ona do wcześniej wspomnianego Eldoriego, co okazało się decyzją absolutnie trafioną: jego wzrost, fizyczna ekspresja i tajemniczość budują postać nie tylko przerażającą, ale głównie głęboko poruszającą. Aktor nie grał charakteryzacją, lecz emocjami i umiejętnościami- przed planem zdjęciowym aktor trenował butoh, japońską awangardową formę tańca, oraz obserwował własnego psa, by zrozumieć jak stwór mógł ewoluować od niewinności do cierpienia i dorosłości. Ta rola to moment przełomowy w karierze Jacoba, który po latach grania“ kochanków” w The Kissing Booth, Euforii, czy Priscilli w końcu dostał rolę na miarę swoich możliwości- wykorzystał tę szansę w 100 %.
Nie można zapomnieć również o wkładzie Mii Goth we własne zadanie- aktorka wyszła z relacją z Eldorim poza ekran. Podczas zdjęć wykazywała się matczyną opieką- przynosiła mu jedzenie, dbała o jego komfort, co pomagało obu aktorom zbudować prawdziwą więź, którą mieli później zaprezentować na ekranie. Była pełna empatii wobec niego, co dało cudowny skutek w stworzeniu autentycznej relacji w filmie.
Frankenstein to adaptacja, która nie boi się interpretować, przetwarzać i bawić symboliką. Wizualnie zachwyca, emocjonalnie wstrząsa, a pod względem wykonania stoi na poziomie wielu oskarowych produkcji. Wszystko podsumowuje cytat, który powinien pozostać w sercu każdego oglądacza:

I tak serce, choć pęknie, złamane będzie żyć..

Milena Bąk