Dawid Niedbała
I tutaj wjeżdża kolejny mit: dyplom = sukces. Tylko że potem okazuje się, że po pięciu latach studiowania zarządzania w zarządzaniu, jedyne, czym zarządzasz, to ekspres do kawy w open space. A kolega po zawodówce zarabia dwa razy tyle, robiąc rzeczy, które nie wymagają klucza odpowiedzi.
Nie do końca. To może być przydatne narzędzie- jeśli wiesz, dokąd zmierzasz. Ale czy powinna być aż taką presją? Czy naprawdę musimy mierzyć wartość ucznia jednym egzaminem? A co z ludźmi, którzy uczą się inaczej, myślą inaczej, rozwijają się wolniej albo po prostu nie nadają się do siedzenia z nosem w podręczniku?
Szkoda, że szkoła nie uczy, jak rozliczyć PIT, jak działa kredyt hipoteczny, jak ogarnąć siebie i emocje. Za to wiemy, ile lat miała Izabela Łęcka i czym różni się epitafium od fraszki. Super.
Matura to niekoniecznie bzdura. Ale z całą pewnością to system, który zbyt często udaje, że wszyscy jesteśmy tacy sami. Że da się nas zmierzyć tymi samymi miarkami, choć każdy ma inne buty.
Może czas przestać traktować licealistów jak roboty do testów i zacząć jak ludzi, którzy mają prawo nie wiedzieć, co chcą robić przez resztę życia. Bo serio- kto w wieku 18, 19 lat jest gotowy podejmować decyzje, od których niby zależy wszystko?
Dawid Niedbała