Jeżeli mają kłopot z odpowiedzią na powyższe pytania, powinny zastanowić się nad restrukturyzacją swojego salonu. Takie zmiany są konieczne, aby móc utrzymać się na trudnym polskim rynku i skutecznie
wyprzedzać konkurencję.
Czy po tylu latach pracy jako brafitterka zauważa Pani zmiany w podejściu Polek do wyboru biustonosza? Co się najbardziej zmieniło,
a z czym, Pani zdaniem, Polki nadal mają największy problem?
Ostatnio skupiam się na działaniach „reaktywujących” modę na brafitting
i biorę udział w warsztatach, konferencjach i kongresach skupiających
przedsiębiorcze kobiety. Ku mojemu zaskoczeniu okazuje się, że znakomita większość nowo poznanych kobiet nigdy nie kupiła stanika z pomocą brafitterki. Oczywiście większość wiedziała o istnieniu brafittingu
i miała w swym gronie jakąś koleżankę, która korzystała z usług brafitterki, ale same, niestety, do tej pory nie odwiedziły salonu brafittingowego
i nie doświadczyły różnicy, jaką daje taka wizyta w porównaniu z zakupami w sieciówkach. Jestem przekonana, że salony brafittingowe w Polsce
powinny na lokalnym gruncie angażować się w akcje promujące zakupy
z brafitterką, aby nie dopuścić do przejęcia rynku przez duże koncerny
bieliźniane. Sądzę, że warto także organizować wspólne, ogólnopolskie
działania pobudzające kobiety do regularnych zakupów bieliźnianych,
gdyż Polki mają wciąż zbyt małą wewnętrzną potrzebę dbania o garderobę pod ubraniem. Z moich statystyk wynika, że kobiety kupują średnio
dwa, trzy staniki w roku niezależnie czy są to drogie, czy tanie marki. Polki
umieszczają zakup stanika na samym końcu swojej listy potrzeb. Bardzo
chciałabym to zmienić, bo czasem wstyd mi, że tak trudno niektórym
paniom pożegnać się z bardzo zużytą bieliz