w sytuacji ostatecznej, gdy w oczy zagląda śmierć? Czasem się to udaje,
lecz tylko nielicznym i bardzo rzadko.
Tę jakże pożądaną umiejętność wykształciły w sobie kobiety Orientu, które na wzór Szeherezady nauczyły się oszukiwać los – po to by
ocalić głowę. W ślady sprytnej królowej podążają kolejne pokolenia
z niezwykłej krainy, jaką była i pozostała Persja. Trudno powiedzieć,
czy nazwa perskie oczko ma coś wspólnego z Islamską Republiką
Iranu, jak teraz oficjalnie nazywa się Persję. Można jednak domniemywać, że wspólnym mianownikiem pozostaje łut szczęścia i uncja
sprytu. Niewątpliwie muszą się nią wykazać współczesne Iranki, które
– podobnie jak królowa Szeherezada – zmuszone są walczyć z manią
prześladowczą swych mężczyzn, sprawiających wrażenie jakby masowo zapadli na zespół Otella. Zarówno sławetny Maur, jak i okrutny sułtan z opowieści o królu Szahrijarze i królowej Szeherezadzie
owładnięci są obsesyjną zazdrością, która nie ma żadnego odniesienia
do rzeczywistości, ale jest za to śmiertelnie niebezpieczna dla obiektu
paranoicznych rojeń.
Legenda o zazdrosnym sułtanie mówi, że był on tak głęboko przekonany o niewierności kobiet (jako gatunku?), że żadna z jego żon
nie dotrwała ciągu dalszego nocy poślubnej. Jednak – do czasu. Oto
bowiem pewnego razu trafiła się admiratorowi uciech poweselnych
niewiasta tak sprytna, że udało się jej zapędzić niezmordowanego kochanka i psychopatę w jednej osobie w kozi róg. Taką niezwykłą kobietą okazała się królowa Szeherezada. Losu poprzedniczek udało się jej
uniknąć dzięki przebiegłości i odwadze, ale i nieprawdopodobnej wyobraźni, fantazji i… darowi krasomówczemu. Zagadała bowiem sułtana, opowiadając mu przez tysiąc i jedną noc wyssane z palca historie
i nie byłoby to może aż tak zaskakujące, gdyby nie fakt, że w ostatniej chwili potrafiła się pohamować przed wyjawieniem nieprzewidywalnego finału, co zawsze przypadało na czas tuż przed brzaskiem.
Tym samym wytrącała swemu katu topór z ręki, bowiem sułtan, wiedziony nieposkromioną ciekawością, odkładał wykonanie wyroku na
niewiernej (bo któraż kobieta może być wierna?!) z dnia na dzień.
W końcu odstąpił od swojego pierwotnego zamiaru, a Szeherezada na
zawsze pozostała jego jedyną małżonką.
NAORY
Także obecnie niewiasty żyjące w państwie między Morzem Kaspijskim, Zatoką Perską a Omańską muszą się nieźle nabiedzić, by
ocalić honor i głowę, co w Iranie jest właściwie jednoznaczne, jako
że tamtejsza policja i sądy religijne sprawują całkowitą kontrolę nad
wszystkimi dziedzinami życia. Noszenie hidżabu przez dziewczynki
już od dziewiątego roku życia jest wymuszone prawem, a do czynów
zabronionych należy zarówno picie alkoholu, jak i noszenie niemuzułmańskiego stroju, nie wspominając już o kontaktach (jakichkolwiek!)
między osobami niespokrewnionymi ze sobą. Odejście od islamu jest
karane śmiercią. Cudzołóstwo także…
Jak o tym mówić albo pisać? Nie mówić. A pisać tylko wtedy, gdy jest
się Persem, mężczyzną, światowej sławy prozaikiem i mieszka się już
na stałe w Stanach Zjednoczonych. Dopiero wtedy można napisać
„Irańską historię miłosną”, opatrzywszy ją dopiskiem: ocenzurowano,
i podpisać się pełnym imieniem i nazwiskiem: Shahriar Mandanipour.
Opowiadać można tylko wtedy, gdy umie się puszczać spod nikabu
oczko. Perskie oczko. I gdy się nosi imię Szeherezada.
Ja mam na imię Zośka i mieszkam w Polsce…
Zofia Warzyńska-Bartczak
MARIE JO
35