Modna Bielizna nr 67 | Page 37

w sytuacji ostatecznej, gdy w oczy zagląda śmierć? Czasem się to udaje, lecz tylko nielicznym i bardzo rzadko. Tę jakże pożądaną umiejętność wykształciły w sobie kobiety Orientu, które na wzór Szeherezady nauczyły się oszukiwać los – po to by ocalić głowę. W  ślady sprytnej królowej podążają kolejne pokolenia z niezwykłej krainy, jaką była i pozostała Persja. Trudno powiedzieć, czy nazwa perskie oczko ma coś wspólnego z  Islamską Republiką Iranu, jak teraz oficjalnie nazywa się Persję. Można jednak domniemywać, że wspólnym mianownikiem pozostaje łut szczęścia i  uncja sprytu. Niewątpliwie muszą się nią wykazać współczesne Iranki, które – podobnie jak królowa Szeherezada – zmuszone są walczyć z manią prześladowczą swych mężczyzn, sprawiających wrażenie jakby masowo zapadli na zespół Otella. Zarówno sławetny Maur, jak i okrutny sułtan z  opowieści o  królu Szahrijarze i  królowej Szeherezadzie owładnięci są obsesyjną zazdrością, która nie ma żadnego odniesienia do rzeczywistości, ale jest za to śmiertelnie niebezpieczna dla obiektu paranoicznych rojeń. Legenda o  zazdrosnym sułtanie mówi, że był on tak głęboko przekonany o  niewierności kobiet (jako gatunku?), że żadna z  jego żon nie dotrwała ciągu dalszego nocy poślubnej. Jednak – do czasu. Oto bowiem pewnego razu trafiła się admiratorowi uciech poweselnych niewiasta tak sprytna, że udało się jej zapędzić niezmordowanego kochanka i psychopatę w jednej osobie w kozi róg. Taką niezwykłą kobietą okazała się królowa Szeherezada. Losu poprzedniczek udało się jej uniknąć dzięki przebiegłości i odwadze, ale i nieprawdopodobnej wyobraźni, fantazji i… darowi krasomówczemu. Zagadała bowiem sułtana, opowiadając mu przez tysiąc i jedną noc wyssane z palca historie i nie byłoby to może aż tak zaskakujące, gdyby nie fakt, że w ostatniej chwili potrafiła się pohamować przed wyjawieniem nieprzewidywalnego finału, co zawsze przypadało na czas tuż przed brzaskiem. Tym samym wytrącała swemu katu topór z ręki, bowiem sułtan, wiedziony nieposkromioną ciekawością, odkładał wykonanie wyroku na niewiernej (bo któraż kobieta może być wierna?!) z  dnia na dzień. W końcu odstąpił od swojego pierwotnego zamiaru, a Szeherezada na zawsze pozostała jego jedyną małżonką. NAORY Także obecnie niewiasty żyjące w  państwie między Morzem Kaspijskim, Zatoką Perską a  Omańską muszą się nieźle nabiedzić, by ocalić honor i  głowę, co w  Iranie jest właściwie jednoznaczne, jako że tamtejsza policja i  sądy religijne sprawują całkowitą kontrolę nad wszystkimi dziedzinami życia. Noszenie hidżabu przez dziewczynki już od dziewiątego roku życia jest wymuszone prawem, a do czynów zabronionych należy zarówno picie alkoholu, jak i noszenie niemuzułmańskiego stroju, nie wspominając już o kontaktach (jakichkolwiek!) między osobami niespokrewnionymi ze sobą. Odejście od islamu jest karane śmiercią. Cudzołóstwo także… Jak o tym mówić albo pisać? Nie mówić. A pisać tylko wtedy, gdy jest się Persem, mężczyzną, światowej sławy prozaikiem i mieszka się już na stałe w  Stanach Zjednoczonych. Dopiero wtedy można napisać „Irańską historię miłosną”, opatrzywszy ją dopiskiem: ocenzurowano, i podpisać się pełnym imieniem i nazwiskiem: Shahriar Mandanipour. Opowiadać można tylko wtedy, gdy umie się puszczać spod nikabu oczko. Perskie oczko. I gdy się nosi imię Szeherezada. Ja mam na imię Zośka i mieszkam w Polsce… Zofia Warzyńska-Bartczak MARIE JO 35