CZY ROSJA TO NADAL
BIELIŹNIANE ELDORADO?
P
oczątek dwudziestego pierwszego wieku
był niezwykle owocny dla europejskich
producentów bielizny, z rynkiem rosyjskim jawiącym się jako nowe bieliźniane eldorado.
Rozkwit współpracy między europejskimi a rosyjskimi firmami został jednak gwałtownie zatrzymany za sprawą sytuacji politycznej na Ukrainie i interwencji wojsk rosyjskich na Krymie, co
spowodowało ochłodzenie stosunków nie tylko
politycznych, ale i gospodarczych, a w konsekwencji doprowadziło do dotkliwej dewaluacji
rubla. Jaka jest przyszłość europejskich marek
na największym wschodnioeuropejskim rynku?
Kilku znaczących graczy z branży bieliźnianej postanowiło podzielić się swoją opinią na ten temat.
Rynek bielizny w Rosji to 145 milionów potencjalnych klientów i przewidywany obrót za 2014
rok na poziomie 4,429 miliarda euro, co oznaczałoby wzrost w stosunku do 2013 roku o trzy
procent. Ale polityczno-ekonomiczne napięcia
i spadek wartości rubla (co tym samym oznacza
wzrost cen europejskich produktów na rynku
rosyjskim) działa na niekorzyść naszej branży.
Dlatego eksperci z EFTEC bardziej skłaniają
się do prognoz o obrocie w handlu bielizną za
2014 rok na poziomie 4,026 miliarda euro i odczuwalnym spadku obrotów w porównaniu z rokiem 2013. Na razie, niestety, brak sygnałów, by
rok 2015 miał przynieść znaczące zmiany w tej
materii. A to oznacza trudną sytuację dla europejskich marek. Rosja – istotny partner handlowy dla
wielu z nich, szczególnie zaś dla tych, które już
od wielu lat mają ugruntowaną pozycję na rynku
rosyjskim. Dla przykładu rynek rosyjski generuje
dziesięć procent przychodu z eksportu dla Huit
(przejętego przez grupę Eveden), aż czterdzieści
procent dla francuskiej Barbary i trzydzieści procent dla włoskiego Ritratti. Rosja to także drugi
w kolejności partner handlowy dla Parah, trzeci
dla Aubade, piąty dla Lou i już siódmy dla Maison
Close, chociaż marka obecna jest na tym rynku
dopiero od 2013 roku. Również dla włoskiej
Cosabelli Rosja jest jednym z pięciu głównych
odbiorców, a – jak podkreśla Guido Campello
– niebawem być może jednym z trzech najważniejszych rynków zbytu.
114
Wzrost sprzedaży poprzez niezależne
sklepy multibrandowe
W kategoriach kanałów dystrybucji bielizny najważniejsze z nich na rynku wschodnim są sklepy
wielkopowierzchniowe, kioski itp., które odpowiadają za czterdzieści pięć procent sprzedaży
bielizny w Rosji. Za dwadzieścia pięć procent obrotów w branży bieliźnianej odpowiadają monobrandowe sieci, takie jak Milavitsa, Etam czy
Triumph, których sklepów łącznie jest przeszło
800 na terenie Rosji. Trochę mniej, bo piętnaście
procent, generują multibrandowe sieci salonów
(np. Estel Adony, Wild Orchid, Bustier), których doliczono się przeszło 500. Ostatnio zaobserwowanym i interesującym zjawiskiem jest
FOTO: CPM
rozwój niezależnych sklepów multibrandowych,
które zazwyczaj skupiają kilka punktów sprzedaży, czasem zorganizowanych w regionalne sieci,
jak Paryżanka czy Golfstream. Takie niezależne
butiki to ponad 1500 punktów sprzedaży (z tende