Modna Bielizna nr 66 | Seite 96

Wielki powrót elegancji drzwiami od alkowy P o latach luzu i  stylu ulicznego w  najrozmaitszych odsłonach wraca moda na elegancję. Pierwsze jaskółki zmian wleciały jednak nie otwartym na przestrzał oknem do salonu, lecz ledwie uchylonymi drzwiami do sypialni – jako że tam właśnie następują największe roszady. Wyrafinowany szyk i wysublimowana wytworność zawitają do alkowy już najbliższej zimy. Ich znakiem rozpoznawczym staną się jedwabne piżamy sygnowane przez Nadine Guérin. Zmiany w  sposobie nocnego otulania rozpoczęły się od niewielkich innowacji związanych z postrzeganiem odzieży domowej. Początkowo obejmowały one wszystko to, co wiązać się miało z wygodą, po to by w domu czuć się niczym pisklę w puchu. Toteż projektanci i producenci zaczęli starannie dobierać materiały, bacząc na primadonna 94 ich najwyższą jakość. Celem nadrzędnym pozostawała bowiem wygoda i totalny luz, na które można sobie pozwolić w domowych pieleszach. Gdy te cele zostały już osiągnięte, nastąpił zwrot ku elegancji. Stąd też wiodące marki stawiają teraz na kobiecość, zmysłowość, szyk i  wytworność ze szczyptą niedopowiedzenia. Ten trend można zaobserwować zarówno w  odniesieniu do bielizny nocnej, jak i bieliźniarstwa oraz gotowych wyrobów noszonych w sytuacjach nieformalnych. Nie sposób więc nie zauważyć powrotu stylu baby-doll – kobieciątek w najsłodszym wydaniu zarówno nocnym, jak i dziennym. Syndrom kury domowej jest już passé. Teraz w  buduarze przy toaletce siedzi śliczna, wypielęgnowana kobieta, dbająca bardziej o styl i szyk niźli o wygodę w wydaniu niedbałym. Chce być wytworna zarówno w  sypialni, jak i  w  salonie, rano i  wtedy, kiedy wychodzi do pracy, i  wtedy, gdy pozostaje w domu. Dlatego też cała jej garderoba jest starannie skompletowana, a poszczególne ubrania mogą pełnić (w zależności od okoliczności) różne funkcje. Wielofunkcyjność jest pierwszym wyróżnikiem ciuchów w nowej odsłonie. Tę ich cechę zaczęto nawet nazywać – nawiązując do terminologii ekonomicznej – wartością dodaną. Nie ma zresztą znaczenia, jak to nazwiemy. Nasze mamy i babcie również starały się tak kompletować stroje, by różne elementy można było zestawiać na rozmaite sposoby i  tworzyć nowe kreacje przy użyciu niekoniecznie zawsze nowych elementów odzieży. Teraz projektanci i właściciele brandów na nowo odkryli ten walor, czyniąc zeń chwyt marketingowy. Jednak najważniejsza pozostaje elegancja i  szyk. Jak zauważa Patricia Cadolle (reprezentująca sławną paryską markę bieliźniarską Cadolle o  ponadstuletniej tradycji): „Najlepiej sprzedają się fasony typu baby doll oraz seksowne jedwabne ciuszki, które wynikami sprzedaży nie tylko biją na głowę wcześniejsze notowania rynkowe, ale także przeganiają świetnie pozycjonujące się jedwabne kimona japońskie”. Z  kolei Grégoire Chalumet (Le Chat, Inès de la Fressange Paris) stwierdza, że: „Zakres działalności marek w nieunikniony sposób poszerza się, zaś najlepsze rezultaty sprzedaży odnotowują te produkty, które odznaczają się wartością dodaną”. Innymi słowy, dobrze sprzedają się te ciuchy, które nie tylko można ze sobą łączyć w zaskakujący sposób, które odznaczają się wysoką jakością i są eleganckie, ale też takie, które z  równym powodzeniem można włożyć na siebie, idąc na konferencję mikrobiologów w  Sztokholmie, robiąc zakupy na Manhattanie albo kupując kwiaty na placu Świętego Marka w  Wenecji. Musi to być coś, co ma uniwersalny wdzięk, szyk i  sznyt, coś, co specjaliści od reklamy określą jako globalne, a my po prostu wrzucimy do walizki w drodze na lotnisko.