Modna Bielizna nr 66 | Página 26

Plakat reklamujący film „The Perfect 14”. Od lewej modelki: Kerosene Deluxe, Elly Mayday oraz Laura Wells. W filmie wypowiadają się także m.in. blogerki XL, fotografowie, redaktorzy magazynów modowych, psycholodzy, którzy obnażają dyskryminujące wzorce funkcjonowania branży fashion I społeczeństwa wobec kobiet w większych rozmiarach. premiera filmu zapowiadana jest na wiosnę 2015 roku. Największy nacisk czuję ze strony społeczeństwa i mediów. To one podpięły mi łatkę modelki plus size. Ale czym właściwie jest plus size? – pyta Crystal Renn, australijska modelka. Zaczynała karierę w rozmiarze zero, czyli 34. Wiek: 15 lat. Dzienna dawka kalorii: 600 kcal. Sport: do 8 godzin dziennie. Bilans: anoreksja i bulimia. Po latach walki z chorobą pisze w 2009 roku książkę „Hungry”. Choć to właśnie krągła figura modelki przynosi jej największą sławę, kilkakrotnie zmienia wagę, drastycznie się odchudzając. Obecnie ponownie nosi rozmiar 36. Co zrobić, aby rozmiar zero przestał być normą? Początkowo wydawało się, że 2011 rok będzie przełomem, kiedy na okładce włoskiego wydania magazynu „Vogue” pozowały modelki określane mianem plus size: Tara Lynn, Candice Huffine i  Robyn Lawley. To ostatnie nazwisko powraca w roku 2013 w kontekście sesji bieliźniarskiej dla marki Chantelle. Rewolucja. Nowy kanon piękna. Rzeczywiście, tylko dlaczego rozmiar 40/42 nazywany jest przez media i społeczeństwo plus size? Wymiary Robyn Lawley: wzrost 183 cm, biust 91 cm, talia 79 cm, biodra 108 cm. Waga 76 kg. Sama Robyn tak komentuje sytuację: Wolałabym, żeby mówiono o  nas po prostu modelki, a  nie modelki plus size. Jeśli już, to te chude powinny być nazywane minus size – mówi w  rozmowie z magazynem „Guardian”. ROZMIAR ROZMIAROWI NIERÓWNY Pojęcie „weightism” opisuje dyskryminację kobiet ze względu na wagę. W  Kanadzie w  2013 roku powstał projekt „A  Perfect 14”, który ma temu zapobiegać. Główną i  najważniejszą jego częścią jest film, którego tytuł w polskim tłumaczeniu mógłby brzmieć „Doskonała w rozmiarze 14”. Przy czym rozmiar 14 – odpowiadający europejskiemu rozmiarowi odzieżowemu 44 – jest 24 tutaj symboliczny. Ma zachęcać do przekraczania stereotypowego myślenia na temat standardów piękna utrwalonego przez media i  społeczeństwo. Jego ambasadorkami zostały krągłe modelki, m.in. Kanadyjka Ellen Mayday, która w 2005 roku zmagała się z chorobą nowotworową i pomimo niej pozostała twarzą firmy bieliźnianej, australijska top modelka Laura Wells (znamy ją z  sesji dla marki Elomi na sezon AW 2011 oraz SS 2014) oraz Kerosene Deluxe – modelka w  rozmiarze XL, która doświadczyła przemocy psychicznej ze względu na swoją wagę i  otwarcie mówi o  toksycznym dzieciństwie. Obecnie też trwa w Stanach Zjednoczonych dyskusja nad nadużywaniem określenia plus size w  stosunku do modelki i aktorki Kate Upton, która nosi rozmiar 40. Pojawiają się głosy, że takie nazewnictwo sprzyja promocji anoreksji, bulimii oraz innych zaburzeń odżywiania szczególnie wśród nastolatek i młodych kobiet. I choć zdjęcia wcześniej wspomnianej modelki Candice Huffine pojawią się w słynnym kalendarzu Pirelli na rok 2015, to cały czas coraz więcej jest pytań o to, kto ustala normę, że rozmiar 34 jest OK, a 42 już nie? Jak podaje Joanna Bojańczyk, w  USA najczęściej są kupowane ubrania w rozmiarze 14, a we Francji ponad 40% kobiet nosi rozmiar powyżej 44. Przez ostatnie dwie dekady również Niemki zrobiły się większe – także w  biuście. Przemysł odzieżowy zareagował na te zmiany, zaniżając rozmiary ubrań i zamieniając rozmiar 40 na 38, bo okazało się, że kobiety chętniej go kupują. Ta praktyka obowiązuje powszechnie w branży mody. Nic zatem dziwnego, że w tak delikatnej sferze, jak kupno bielizny, kobiety są najczęściej zaskoczone, a  czasem wręcz niechętne, kiedy słyszą o swoich nowych rozmiarach biustonosza. Wolą nosić miseczkę 95 D niż 80 H, bo dzięki temu mają wrażenie, że ich piersi są mniejsze. Jak zasygnalizowała mi również Katarzyna Kulpa prowadząca bieliźnianego bloga „Stanikomania”, pod recenzjami produktów przeznaczonych dla krąglejszych osób, jak w przypadku marek Elomi czy Sculptresse, znacznie mniej jest komentarzy internautek niż w  innych przypadkach. A  przecież te marki proponują nam rozwiązania konstrukcyjne i materiały jeszcze lepiej dopasowane do krągłych kształtów i dużego biustu. Wspólnie zastanawiałyśmy się, jaka jest tego przyczyna? Z  jednej strony – rzeczywiście dostępność produktów tych marek jest mniejsza, z drugiej – być może rozmiarowy „coming out”, czyli przyznanie się do większego rozmiaru biustu i ciała, jest dla kobiet trudniejszy? IDĄ ZMIANY Można to jednak zmienić. Jak? Pomimo że – jak pisałam wcześniej – są elementy, które warto zmieniać, m.in. standardy obsługi, to już teraz, patrząc na polski rynek bielizny i  świadomość klientek w ostatniej dekadzie, zauważam, że tendencje są bardziej optymistyczne niż dwadzieścia pięć lat temu, kiedy jako nastolatka kupowałam dla siebie biustonosz. Po pierwsze – uaktywniły się same marki, wprowadzając szeroką ofertę rozmiarową, organizując akcje brafittingowe i  szkolenia dla salonów bielizny. Po drugie – i to wydaje mi się najważniejsze – zmienia się świadomość samych kobiet. Odbyły się pierwsze Targi Size Plus, blogerki i  modelki puszyste widzimy w  mediach oraz programach telewizji śniadaniowych, a  na temat własnych krągłości wypowiadają się też znane Polki, m.in. Joanna Liszowska, Edyta Jungowska czy psychoterapeutka Katarzyna Miller. Nowe inicjatywy są potrzebne. Okazuje się, że społeczeństwo coraz bardziej gotowe jest na przyjęcie nowych standardów piękna. Kanony urody zmieniają się przez stulecia i dekady. Być może teraz nadchodzi czas krągłej rewolucji? Czy się uda ją przeprowadzić? To przede wszystkim zależy od samych kobiet, tak jak stało się to w  przypadku brafittingu. Wystarczyła dekad a, abyśmy miały większą wiedzę w zakresie dopasowania bielizny, dostęp do odpowiednich produktów i  świadomość, czego wymagać od personelu sklepu. Może więc jest to już ostatnia dekada dyskryminacji kobiecego ciała? I nadejdą czasy, kiedy kobietę niezależnie od rozmiaru – czy 36, czy 46 – społeczeństwo uzna za piękną. Z pewnością jest to długotrwały proces, dlatego mówmy coraz śmielej i  bardziej otwarcie o naszych ciałach. Trzymam za to kciuki i mam nadzieję, że moja osobista historia Wam w tym pomoże! Katarzyna Sałata