Modna Bielizna nr 66 | Page 125

W poszukiwaniu własnej drogi Rozmawiamy z  Roksaną Kudziełko, laureatką głównej nagrody w  Konkursie na Młodego Projektanta Bielizny Damskiej, który został zorganizowany po raz szósty przez Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących z Oddziałami Integracyjnymi w Białymstoku. Roksana ma dopiero 19 lat, mieszka w Bielsku-Białej i jest uczennicą czwartej klasy na wydziale Technik Technologii Odzieży w Bielskiej Szkole Przemysłowej, a już myśli poważnie o karierze projektantki. foto: krystyna tomaszuk Z ponad setki zgłoszeń do konkursu Ty zdobyłaś pierwszą nagrodę. Jak myślisz dlaczego? Nie jestem pewna przyczyny, bo wszystkie prace były wspaniałe, ale wydaje mi się, że najbardziej zagłębiłam się w temat. Motywem przewodnim były koszulki inspirowane postacią Julii z Werony. Po raz kolejny przeczytałam jej historię oraz dowiedziałam się wiele na temat mody obowiązującej w jej czasach, a to natchnęło mnie do pracy. Czyli nieszczęśliwa miłość nadal może inspirować. Nie uważasz, że to trochę staroświeckie? Inspiracją była raczej sama postać Julii oraz jej wewnętrzna przemiana, nie mieszałabym w to tragicznej miłości do Romea. W zaledwie kilka dni Julia przechodzi niezwykłą transformację – z delikatnej nastolatki staje się dojrzałą kobietą. Właśnie tę zmienność kobiet chciałam pokazać. Twoją koszulkę określono jako romantyczną i subtelną. Czy to samo można powiedzieć o Tobie? Jaka jesteś? Na wygląd mojej koszulki w znacznym stopniu wpłynął temat. Nie ma to zbyt wiele wspólnego z moją osobowością, aczkolwiek jestem osobą bardzo wrażliwą, przez co historia Julii tak mocno odbiła się w moim projekcie. Myślisz, że Julia może być przykładem dla współczesnej młodzieży, czy teraz macie już innych idoli? Szczerze mówiąc, nie jestem na bieżąco z nowinkami i nie wiem, kto dla dzisiejszej młodzieży jest idolem, a  i  sama takiej konkretnej osoby nie mam. Zawsze imponowali mi ludzie ambitni, z marzeniami, które dzięki ciężkiej pracy i samozaparciu spełniali. I z nich staram się brać przykład. Czy za wygraną w  konkursie w  Białymstoku, gdy już zgasły światła na scenie, poszły jakieś konkretne propozycje? Jestem trochę rozczarowana, że nie dostałam żadnych ofert, ale ma to swoje dobre strony. Mocno zmotywowało mnie to do dalszej walki w innych konkursach, między innymi w Off Fashion Kielce, na który szyję kolekcję inspirowaną Chinatown. Rozstrzygnięcie nastąpi 22 listopada. Opinii którego z jurorów obawiałaś się najbardziej i dlaczego? Chyba najbardziej zależało mi na opinii pani Eweliny Baran, która zawodowo zajmuje się projektowaniem bielizny. Poznałam ją już wcześniej, a  nawet dostałam od niej kilka cennych rad, które bardzo mi pomogły w przygotowaniu się do konkursu. Pani Ewelinie spodobały moje projekty i bałam się, czy gotowy wyrób sprosta jej oczekiwaniom. Jak bardzo wiedza wyniesiona ze szkoły odzieżowej przydała Ci się podczas przygotowań do konkursu? Bez tej wiedzy i doświadczenia w szyciu, które zdobyłam w szkole, pewnie nie podjęłabym się takiego wyzwania. Co prawda mam małe braki, ale, no cóż, nikt nie jest idealny. Czy zaprojektowanie bielizny było dla Ciebie chwilowym kaprysem, chęcią sprawdzenia się w roli projektantki bielizny, czy chcesz się z tym kierunkiem związać na dłużej? Nie nazwałabym tego kaprysem, a raczej poszukiwaniem własnej drogi. Wciąż jeszcze nie mam sprecyzowanych planów na przyszłość, ale nie wykluczam, że ewentualne sukcesy w bieliźniarstwie zatrzymają mnie w tej branży na dłużej. Co jest dla Ciebie największym wyzwaniem, co sprawia największą trudność przy projektowaniu bielizny? Największym problemem okazało się wyrysowanie wykroju odpowiadającego moim wyobrażeniom, szczególnie że moja ambicja nie pozwoliła mi w znacznym stopniu korzystać z pomocy przydzielonych nam doświadczonych krawcowych. Ale dzięki temu mam jeszcze większą satysfakcję z tego, że projektując i szyjąc bieliznę po raz pierwszy, odniosłam taki sukces. Bielizna to często konieczność pogodzenia strony technologicznej i dyscypliny zachowania rozmiarów z estetyką – czy odczułaś taki dylemat? Oczywiście, że tak. Kilkakrotnie musiałam zmieniać koncepcje, kiedy zdawałam sobie sprawę, że coś jest niepraktyczne, a  czasem niewykonalne. Jak to mówią, papier wszystko przyjmie, natomiast rzeczywistość rządzi się swoimi zasadami, do których musiałam się dostosować. Wakacje były dla Ciebie czasem totalnego luzu, wypoczynku, czy raczej przeznaczyłaś je na szlifowanie swojego talentu? Niestety, podczas ostatnich wakacji nie miałam zbyt wiele luzu, a na szlifowanie talentu miałam za mało czasu, bo musiałam pracować. Na szczęście była to praca w branży odzieżowej, dzięki czemu nauczyłam się wielu rzeczy i zaczerpnęłam nowe inspiracje. Pracowałam w Londynie u projektanta Walida, u którego byłam odpowiedzialna za kontrolę jakości gotowych wyrobów. Do moich obowiązków należały drobne poprawki krawieckie, naprawianie haftów, kopiowanie i wykonywanie nowych szablonów. Czy masz markę lub projekt