Zdjęcie: dr Zofia Wóycicka.
pogłębiają ten problem, przedstawiając władców kolonialnych jako cywilizatorów, a jednocześnie ignorując lokalne kultury. Dr Gamage stwierdziła również, że z powodu obecnych programów politycznych większość historyków „nie analizowała faktów historycznych obiektywnie”, przez co wiele głosów i wydarzeń pozostało zmarginalizowanych.
Prof. Vella odniosła się do kwestii stronniczości, podkreślając, że „perspektywa a tendencyjność
to nie to samo”, a interpretacje „są w historii dopuszczalne”. Dr Fynn-Paul zakwestionował tę tezę, mówiąc o uprzedzeniach grupowych w konkretnych dziedzinach wiedzy, modach medialnych czy poprawności politycznej, które mogą decydować o tym, „co jest akceptowane”. Prof. Vella zauważyła, że „trzeba odróżniać historię akademicką, historię opublikowaną, od historii
z serwisów społecznościowych”. Dr Wójcicka wspomniała również o obawach związanych
z reżimami autorytarnymi i półautorytarnymi, które czynią z historii „broń w walce o cele polityczne, w walce przeciwko innym ludziom”.
Kolejnym omawianym tematem była świadomość pozycji badacza lub dydaktyka. „Historiografia, a zwłaszcza pamięć, są tendencyjne z natury” – argumentowała dr Wójcicka, wskazując na liczne czynniki, takie jak pochodzenie rodzinne, kultura pamięci czy zawód, które mogą tworzyć uprzedzenia lub wpływać na interpretację. Dr Fynn-Paul dodał, że studenci często piszą prace dyplomowe, aby udowodnić jakąś ideę, którą już wcześniej mają. „Obawiam się też, że nie uczymy naszych studentów myśleć krytycznie” – zauważył. Prof. Vella przedstawiła kilka strategii rozwijania krytycznego myślenia w odniesieniu do stronniczości, które mogą być wykorzystane
w szkolnej edukacji historycznej, polegające na zachęcaniu uczniów do spojrzenia na to samo wydarzenie z różnych źródeł i perspektyw.
„Moim zdaniem powinniśmy zachęcać studentów do stosowania różnych metodyk” – rozwinęła
tę myśl dr Gamage. Następnie dr Wójcicka omówiła klasyczne koncepcje kontrowersyjności, czyli nauczania historii poprzez konfrontację z różnicami w interpretacji historycznej, oraz wieloperspektywiczności, czyli pokazywania, że istnieją różne doświadczenia tego samego wydarzenia historycznego. Zauważyła jednak, że wprowadzenie tych zasad w szkole jest trudne. Dr Andreas Kahrs, obecny wśród publiczności, podkreślił, że należy zachować ostrożność w stosowaniu kategorii dobra i zła do wydarzeń historycznych podczas pracy z kontrowersyjnymi tematami. „Nie uczę swoich uczniów, czy coś jest dobre, np. migracja. Migracja jest faktem, uczymy historii migracji” – powiedział.
Kolejne głosy publiczności poruszyły kwestię zasadności niektórych interpretacji, a także temat badaczy w kontekście ich doświadczenia lub aktualnej agendy wzmacnianej przez system grantów. „Odróżniam badaczy odnoszących sukcesy od dobrych badaczy” – stwierdził prof. Simon, nawiązując do oczekiwań głównego nurtu. „Moim zdaniem naprawdę rzetelne badania zawsze opierają się mainstreamowi” – dodał. Dr Wójcicka wskazała na proces walidacji i dyscyplinę metodologiczną, które obowiązują w historiografii i stanowią różnicę w stosunku do pamięci.
Następnie dyskusja skupiła się na polityce historycznej i dekolonizacji pamięci. „Pamięć kulturowa kształtuje historyków, a historycy współtworzą pamięć kulturową” – stwierdziła dr Wójcicka, zauważając, że historycy mają „narzędzia, by rozbrajać konflikty, obnażać uproszczenia i walczyć z uprzedzeniami, udowadniać nam, że historia jest bardziej złożona, niż nam się wydaje”. Dr Gamage wspomniała o projektach dekolonizacyjnych realizowanych
w muzeach na Sri Lance, aby „dać przestrzeń i głos grupom niedostatecznie reprezentowanym”
i podkreślić „naszą godność, kulturę i społeczeństwo”. Prof. Vella zauważyła, że „w demokracji powinny być dopuszczalne wszelkie podręczniki, wszelkie rodzaje historycznej pamięci zbiorowej, nawet te nieprzyjemne czy bolesne”. Dr Fynn-Paul mówił o rzetelności i dążeniu do obiektywizmu, przy utrzymaniu interpretacji historycznych tak blisko prawdziwych faktów, jak to możliwe.∎