wystarczające wobec nowego środowiska komunikacyjnego.
Szczególne znaczenie mają tutaj media społecznościowe. Cywiński mówił o modelu biznesowym platform, który premiuje polaryzację, emocje i jednoznaczne opowiedzenie się po jednej ze stron. W takiej przestrzeni zniuansowany przekaz historyczny ma znacznie mniejsze szanse niż prowokacja czy fałszywa informacja.
– Jak już się zostanie zaszeregowanym, to traci się możliwość oddziaływania. Mówi się tylko do przekonanych. Druga strona już przestaje słuchać – mówił Cywiński.
Opisał przy tym strategię stosowaną przez Muzeum Auschwitz, porównując ją do medycznego triażu. Zamiast koncentrować większość energii na osobach świadomie
i konsekwentnie negujących historię, warto docierać przede wszystkim do tych, którzy mają braki wiedzy, pytania lub wątpliwości, ale nie kierują się złą wolą. Dopiero sytuacja, w której negacjonizm osiąga znaczący zasięg społeczny i polityczny, wymaga bezpośredniej reakcji prawnej i instytucjonalnej.
W rozmowie powracał również problem sposobu, w jaki społeczeństwa wykorzystują historię do budowania własnej tożsamości. Piotr Cywiński przestrzegał przed modelem pamięci podporządkowanym potrzebie narodowej dumy, w którym wydarzenia niewygodne są spychane na margines.
– Dla mnie duma to jest niemalże jak trucizna, coś bardzo niebezpiecznego. Historię raczej rozumiem jako ostrzeżenia, które mają doprowadzić nas do ostrożności bądź większej mądrości w działaniach niż do dumy – powiedział.
Debata nie przyniosła jednej odpowiedzi na tytułowe pytanie. Pokazała natomiast, że walka z negacjonizmem wymaga jednoczesnego działania na wielu poziomach: prawa, edukacji, badań historycznych, odpowiedzialności instytucji publicznych, języka debaty oraz funkcjonowania platform internetowych.
Najważniejszy wniosek dotyczył jednak być może samego sposobu rozumienia problemu. Negacjonizm nie zaczyna się dopiero w momencie, kiedy ktoś zaprzecza istnieniu komór gazowych. Może przyjmować znacznie subtelniejsze formy: selekcjonowanie faktów, przesuwanie odpowiedzialności, relatywizowanie badań, dyskredytowanie świadectw czy przedstawianie niewygodnej historii jako zagrożenia dla narodowej tożsamości.
33