i Polsce nadawały teorii dojmujący
i głęboko emocjonalny wymiar. Najbardziej wstrząsające okazały się jednak fotografie i relacje tych, którzy przetrwali Auschwitz – zwłaszcza gdy docierało do nas, że słuchamy świadectw nielicznych, którym los pozwolił ocalić życie.
Analizując realia, w jakich funkcjonowały niemieckie przedsiębiorstwa w latach 30.
i 40., oraz próbując pojąć istotę bezwzględnego systemu obozów koncentracyjnych, bezustannie podawaliśmy w wątpliwość własne założenia i fundamenty etyczne. Jako stypendyści FASPE reprezentowaliśmy profesje o wysokim statusie społecznym, dające ogromne wpływy i znaczną swobodę działania. Niemal każdy z nas mógł wskazać w nazistowskich Niemczech kogoś, kto wykonywał ten sam zawód. Bankierzy, prawnicy, inżynierowie, doradcy, kierownicy i dyrektorzy już wtedy stanowili elitę swoich środowisk. Właśnie z ich perspektywy patrzyliśmy na tamtą epokę. FASPE uświadomiało nam, że myśl „to mogłem być ja” odnosi się nie tylko do ofiar, lecz także do sprawców.
Łatwo jest przekonywać samego siebie: „Odmówiłbym współpracy z nazistami” albo „Nie brałbym udziału w projektowaniu komór gazowych”. Takie deklaracje są jednak naiwne i całkowicie nieweryfikowalne. Dowiedzieliśmy się, że
w wielu wypadkach nie decydował przymus. Wręcz przeciwnie – intratną współpracę
z państwem czy udział w rządowych przedsięwzięciach traktowano jako zaszczyt i nobilitację. Choć niektórzy odmawiali, większość z owej szansy korzystała. Ludzie ci nie zarządzali bezpośrednio obozami koncentracyjnymi, nie brali udziału
w obławach i to nie ich rękami zamordowano miliony istnień. To oni jednak projektowali, finansowali i ubezpieczali nazistowskie machiny oraz służyli ekspercką wiedzą przy ich wdrażaniu. Co więcej, czerpali z tego wymierne korzyści – zarówno materialne, jak i w postaci prestiżu społecznego.
Nasuwa się więc wniosek, że byli to chciwi oportuniści żerujący na ludzkim cierpieniu. Otóż niekoniecznie. Wielu z nich wcale nie identyfikowało się z ówczesną linią polityczną. Jednak dla ludzi dumnych ze swojej pracy udział w tych projektach stanowił szansę na dalsze wykonywanie zawodu, realizację ambicji czy wspinaczkę po szczeblach kariery. Jako przyszli liderzy biznesu musimy mieć świadomość konsekwencji naszych działań. Dylematy moralne będą nam towarzyszyć zawsze – nawet jeśli nie na skalę Zagłady. Co jest dobre, a co złe? Albo, podchodząc do sprawy bardziej realistycznie: przed jakimi kompromisami etycznymi stoję dzisiaj?
I wreszcie: jak pogodzić własny interes
i poczucie bezpieczeństwa z dążeniem do tego, co moralnie słuszne? O co warto walczyć? Jakie długofalowe, niewidoczne na pierwszy rzut oka skutki mogą przynieść moje decyzje?
To fundamentalne pytania i jestem wdzięczny, że mogłem mierzyć się z nimi
w tak znakomitym gronie. Bez wątpienia najcenniejszym doświadczeniem było spotkanie wykładowców i stypendystów
z różnych środowisk. Słuchając, jak przedstawiciele poszczególnych dziedzin opowiadają o własnych doświadczeniach
i mechanizmach podejmowania decyzji, zrozumiałem, jak skomplikowane
– a zarazem nieuniknione – jest dokonywanie wyborów moralnych. Pozwoliło mi to spojrzeć na te kwestie
z szerszej, głębszej perspektywy.
Wyzwalające okazało się uświadomienie sobie, że rzadko istnieje jedna, oczywista, słuszna odpowiedź. Jedyną naprawdę złą drogą jest chowanie głowy w piasek
i całkowita rezygnacja z refleksji. Poświęcenie choćby chwili na ocenę możliwych konsekwencji etycznych – krok, który zbyt często się pomija – zdecydowanie podnosi jakość naszych wyborów. A jeśli możemy przy tym liczyć na wsparcie
i spostrzeżenia innych osób, które wyznają podobne wartości – efekt jest jeszcze silniejszy.
___________________________
Adam Shen był stypendystą FASPE Business w dziedzinie biznesu w 2025 roku. Ukończył studia magisterskie (M.S.)
z ekonomii finansowej w Columbia Business School.
16