15
„Dlatego wolę zrezygnować z objęcia tego stanowiska, choć odpowiada ono moim zamiłowaniom i kompetencjom, niż miałbym zdradzić własne przekonania; nie chcę też, by moje milczenie utwierdzało innych w opinii na mój temat, która byłaby niezgodna z prawdą” – Otto Krayer (1933)¹.
Rosnące uczucie grozy ścisnęło mi żołądek, gdy wpatrywałem się w przejmujące oczy dziewczynki na fotografii wiszącej na ścianie berlińskiego szpitala Charité, wyobrażając sobie brutalny los, jaki ostatecznie ją spotkał. Ingeborg była niemieckim dzieckiem; na skutek urazowego uszkodzenia mózgu cierpiała na zaburzenia neurologiczne i psychiczne. Przyszło jej żyć w czasach nazistowskiego reżimu, który systematycznie mordował osoby niepełnosprawne w ramach niesławnego programu T4: systemu ośrodków „eutanazji”, których celem była eliminacja „życia niewartego życia”². Przyglądając się czarno-białej fotografii tej poważnej dziewczynki z grzywką, ubranej w bluzkę w kwiaty, widziałem w Ingeborg dziecko jak każde inne, które mógłbym spotkać tamtego letniego dnia w Berlinie – ot, malucha niewinnie trzymającego mamę za rękę. Bezpośrednio nad jej portretem umieszczono zdjęcie Hansa Heinze, niemieckiego psychiatry nadzorującego akcję uśmiercania w Brandenburgu, gdzie Ingeborg wysłano na śmierć w komorze gazowej. Prawdopodobnie po zabójstwie jej mózg trafił do kolekcji materiałów do badań psychiatrycznych.
Kilka miesięcy wcześniej, kiedy otrzymałem wiadomość o udziale w wyjeździe studyjnym dla specjalistów odwiedzających miejsca pamięci związane z narodowym socjalizmem, by dyskutować o etyce zawodowej, poczułem niezdrową ciekawość. Miałbym szansę z bliska przyjrzeć się dylematom moralnym lekarzy z czasów nazizmu. Jakie napięcia etyczne mogli odczuwać? Jak ja zareagowałbym na ówczesne zinstytucjonalizowane bezprawie? Jako pasjonat bioetyki i student czwartego roku medycyny uznałem to za doskonałą okazję, by zgłębić mechanizmy systemowego uwikłania, tak często obecnego na mrocznych kartach historii medycyny. Na studiach filozoficznych poznałem eksperymenty Milgrama, psychologię tłumu i teorie relatywizmu moralnego; od dawna zastanawiałem się, czy w tamtych okolicznościach sam mógłbym zostać nazistą. Mimo tego teoretycznego przygotowania nie
„Dlatego wolę zrezygnować z objęcia tego stanowiska, choć odpowiada ono moim zamiłowaniom i kompetencjom, niż miałbym zdradzić własne przekonania; nie chcę też, by moje milczenie utwierdzało innych w opinii na mój temat, która byłaby niezgodna z prawdą” – Otto Krayer (1933)¹.
Rosnące uczucie grozy ścisnęło mi żołądek, gdy wpatrywałem się w przejmujące oczy dziewczynki na fotografii wiszącej na ścianie berlińskiego szpitala Charité, wyobrażając sobie brutalny los, jaki ostatecznie ją spotkał. Ingeborg była niemieckim dzieckiem; na skutek urazowego uszkodzenia mózgu cierpiała na zaburzenia neurologiczne i psychiczne. Przyszło jej żyć w czasach nazistowskiego reżimu, który systematycznie mordował osoby niepełnosprawne w ramach niesławnego programu T4: systemu ośrodków „eutanazji”, których celem była eliminacja „życia niewartego życia”². Przyglądając się czarno-białej fotografii tej poważnej dziewczynki z grzywką, ubranej w bluzkę w kwiaty, widziałem w Ingeborg dziecko jak każde inne, które mógłbym spotkać tamtego letniego dnia w Berlinie – ot, malucha niewinnie trzymającego mamę za rękę. Bezpośrednio nad jej portretem umieszczono zdjęcie Hansa Heinze, niemieckiego psychiatry nadzorującego akcję uśmiercania w Brandenburgu, gdzie Ingeborg wysłano na śmierć w komorze gazowej. Prawdopodobnie po zabójstwie jej mózg trafił do kolekcji materiałów do badań psychiatrycznych.
Kilka miesięcy wcześniej, kiedy otrzymałem wiadomość o udziale w wyjeździe studyjnym dla specjalistów odwiedzających miejsca pamięci związane z narodowym socjalizmem, by dyskutować o etyce zawodowej, poczułem niezdrową ciekawość. Miałbym szansę z bliska przyjrzeć się dylematom moralnym lekarzy z czasów nazizmu. Jakie napięcia etyczne mogli odczuwać? Jak ja zareagowałbym na ówczesne zinstytucjonalizowane bezprawie? Jako pasjonat bioetyki i student czwartego roku medycyny uznałem to za doskonałą okazję, by zgłębić mechanizmy systemowego uwikłania, tak często obecnego na mrocznych kartach historii medycyny. Na studiach filozoficznych poznałem eksperymenty Milgrama, psychologię tłumu i teorie relatywizmu moralnego; od dawna zastanawiałem się, czy w tamtych okolicznościach sam mógłbym zostać nazistą. Mimo tego teoretycznego przygotowania nie