Memoria [PL] Nr 100 | Page 19

Chirurgia to obszar pełen dylematów bioetycznych – to jedna z najbardziej inwazyjnych i radykalnych dziedzin medycyny. W drodze na stół operacyjny człowiek staje się całkowicie bezbronny; zostaje pozbawiony nie tylko rzeczy osobistych, ale nawet własnej świadomości. W ciągu kolejnych godzin, gdy pacjent znajduje się pod narkozą, wydarzyć się może wszystko – od cudu po tragedię. Chirurg

z niezwykłą ostrożnością wycina chorą tkankę, a następnie zszywa krwawiące brzegi tej zdrowej. Ten cykl niszczenia i odbudowy trwa, dopóki skalpel nie zostanie odłożony,

a rana zamknięta. Pacjent budzi się z ciałem, które zostało nieodwracalnie zmienione – na lepsze lub gorsze. To doświadczenie, które dosłownie zmienia życie.

W tym świetle sala operacyjna wcale nie jest miejscem sterylnym pod względem etycznym. To przestrzeń, w której mogą rodzić się złożone dylematy etyczne, ale

w której rownież istnieje pole do nadużyć. Mając świadomość tych zagrożeń, American College of Surgeons (ACS) wydało w 1996 roku (a zaktualizowało w 2016) „Zasady ogólne odpowiedzialności w opiece okołooperacyjnej”. Dokument ten reguluje kwestie takie jak świadoma zgoda, przedstawianie opcji terapeutycznych, ujawnianie błędów, konflikt interesów oraz opieka pooperacyjna. Wytyczne te podkreślają potrzebę wykazania „wrażliwości i szacunku wobec pacjentów oraz zrozumienia ich szczególnej bezbronności w okresie okołooperacyjnym”. Jest to jednak głos odosobniony, gdyż poza tym opracowaniem, istnieje niewiele publikacji poświęconych etyce postaw

i zachowań na sali operacyjnej. Częściowo wynika to ze skomplikowanego charakteru zagadnienia. O ile chętnie debatuje się

o kwestiach formalno-prawnych, jak świadoma zgoda czy przyznawanie się do błędów, o tyle znacznie rzadziej analizuje się etyczny wymiar praktyki chirurgicznej. Media również zniekształcają społeczne wyobrażenie o tym, co dzieje się na sali operacyjnej: pokazują chirurga

o niewzruszonym spojrzeniu, który dokonuje heroicznych czynów, podczas gdy krew płynie z niewidocznych dla widza miejsc. Ten uproszczony przekaz często przesłania fakt, jak złożonym i wymagającym pod względem etycznym środowiskiem jest w rzeczywistości blok operacyjny.

Ponadto sala operacyjna jest przestrzenią autonomiczną i zamkniętą, wymagającą rygorystycznych uprawnień dostępu. Jedyną osobą spoza personelu jest tam pacjent, zazwyczaj znajdujący się pod narkozą. Aby chronić jego prawo do prywatności, żadne zdjęcie, nagranie ani opis przypadku nie mają prawa opuścić sali. Zresztą, nawet gdyby je upubliczniono, laik nie byłby w stanie ich właściwie zinterpretować. Co jednak być może najważniejsze, sposób kształcenia chirurgów sprzyja bezkrytycznemu powielaniu schematów. Instruktorzy przekazują, a studenci przejmują rutynowe działania i rytuały bloku operacyjnego, rzadko poddając je krytycznej ocenie czy próbom modyfikacji. Nawet najbardziej inwazyjne lub nieprzyjemne aspekty zabiegów bywają usprawiedliwiane jako niezbędne dla ratowania zdrowia i życia.

Dlaczego potrzebujemy spójnego systemu standardów etycznych w opiece okołooperacyjnej? Oczywiście, jak w każdym obszarze medycyny, nadrzędnym celem jest podniesienie jakości opieki nad pacjentem. Jednak tym, co wyróżnia chirurgię, jest jej inwazyjny, techniczny charakter, a żaden zabieg sam w sobie nie jest z natury moralnie obojętny ani nacechowany etycznie. Jego prawdziwa wartość zależy od tego, jakie znaczenie lub cel nadaje jej personel medyczny. Ten sam zabieg może zostać wyniesiony do rangi sztuki medycznej albo przekształcony w narzędzie upokorzenia

i zadawania bólu. By znaleźć tego przykłady, nie trzeba daleko sięgać w przeszłość. Na kilka tygodni przed rozpoczęciem stażu na kardiochirurgii, jako student czwartego roku medycyny i stypendysta FASPE, stanąłem przed bramą Miejsca Pamięci Auschwitz. Usłyszeliśmy tam, jak ówcześni lekarze

i przedstawiciele innych grup zawodowych funkcjonowali w warunkach całkowitego braku kontroli zewnętrznej. Szliśmy wzdłuż torów – symbolu deportacji ponad miliona

Chirurgia to obszar pełen dylematów bioetycznych – to jedna z najbardziej inwazyjnych i radykalnych dziedzin medycyny. W drodze na stół operacyjny człowiek staje się całkowicie bezbronny; zostaje pozbawiony nie tylko rzeczy osobistych, ale nawet własnej świadomości. W ciągu kolejnych godzin, gdy pacjent znajduje się pod narkozą, wydarzyć się może wszystko – od cudu po tragedię. Chirurg

z niezwykłą ostrożnością wycina chorą tkankę, a następnie zszywa krwawiące brzegi tej zdrowej. Ten cykl niszczenia i odbudowy trwa, dopóki skalpel nie zostanie odłożony,

a rana zamknięta. Pacjent budzi się z ciałem, które zostało nieodwracalnie zmienione – na lepsze lub gorsze. To doświadczenie, które dosłownie zmienia życie.

W tym świetle sala operacyjna wcale nie jest miejscem sterylnym pod względem etycznym. To przestrzeń, w której mogą rodzić się złożone dylematy etyczne, ale

w której rownież istnieje pole do nadużyć. Mając świadomość tych zagrożeń, American College of Surgeons (ACS) wydało w 1996 roku (a zaktualizowało w 2016) „Zasady ogólne odpowiedzialności w opiece okołooperacyjnej”. Dokument ten reguluje kwestie takie jak świadoma zgoda, przedstawianie opcji terapeutycznych, ujawnianie błędów, konflikt interesów oraz opieka pooperacyjna. Wytyczne te podkreślają potrzebę wykazania „wrażliwości i szacunku wobec pacjentów oraz zrozumienia ich szczególnej bezbronności w okresie okołooperacyjnym”. Jest to jednak głos odosobniony, gdyż poza tym opracowaniem, istnieje niewiele publikacji poświęconych etyce postaw

i zachowań na sali operacyjnej. Częściowo wynika to ze skomplikowanego charakteru zagadnienia. O ile chętnie debatuje się

o kwestiach formalno-prawnych, jak świadoma zgoda czy przyznawanie się do błędów, o tyle znacznie rzadziej analizuje się etyczny wymiar praktyki chirurgicznej. Media również zniekształcają społeczne wyobrażenie o tym, co dzieje się na sali operacyjnej: pokazują chirurga

o niewzruszonym spojrzeniu, który dokonuje heroicznych czynów, podczas gdy krew płynie z niewidocznych dla widza miejsc. Ten uproszczony przekaz często przesłania fakt, jak złożonym i wymagającym pod względem etycznym środowiskiem jest w rzeczywistości blok operacyjny.

Ponadto sala operacyjna jest przestrzenią autonomiczną i zamkniętą, wymagającą rygorystycznych uprawnień dostępu. Jedyną osobą spoza personelu jest tam pacjent, zazwyczaj znajdujący się pod narkozą. Aby chronić jego prawo do prywatności, żadne zdjęcie, nagranie ani opis przypadku nie mają prawa opuścić sali. Zresztą, nawet gdyby je upubliczniono, laik nie byłby w stanie ich właściwie zinterpretować. Co jednak być może najważniejsze, sposób kształcenia chirurgów sprzyja bezkrytycznemu powielaniu schematów. Instruktorzy przekazują, a studenci przejmują rutynowe działania i rytuały bloku operacyjnego, rzadko poddając je krytycznej ocenie czy próbom modyfikacji. Nawet najbardziej inwazyjne lub nieprzyjemne aspekty zabiegów bywają usprawiedliwiane jako niezbędne dla ratowania zdrowia i życia.

Dlaczego potrzebujemy spójnego systemu standardów etycznych w opiece okołooperacyjnej? Oczywiście, jak w każdym obszarze medycyny, nadrzędnym celem jest podniesienie jakości opieki nad pacjentem. Jednak tym, co wyróżnia chirurgię, jest jej inwazyjny, techniczny charakter, a żaden zabieg sam w sobie nie jest z natury moralnie obojętny ani nacechowany etycznie. Jego prawdziwa wartość zależy od tego, jakie znaczenie lub cel nadaje jej personel medyczny. Ten sam zabieg może zostać wyniesiony do rangi sztuki medycznej albo przekształcony w narzędzie upokorzenia

i zadawania bólu. By znaleźć tego przykłady, nie trzeba daleko sięgać w przeszłość. Na kilka tygodni przed rozpoczęciem stażu na kardiochirurgii, jako student czwartego roku medycyny i stypendysta FASPE, stanąłem przed bramą Miejsca Pamięci Auschwitz. Usłyszeliśmy tam, jak ówcześni lekarze

i przedstawiciele innych grup zawodowych funkcjonowali w warunkach całkowitego braku kontroli zewnętrznej. Szliśmy wzdłuż torów – symbolu deportacji ponad miliona