a
mama i dziecko
stosowałam nigdy - mam wrażenie, że
to jedynie wywołuje u nich większą
agresję. Kiedy Staś zaczynał wrzeszczeć
na całe gardło, ja kucałam przed nim
tak, aby nasz wzrok spotykał się na tym
samym poziomie i stanowczym tonem
ktoś nam w tym przeszkadzał.
Najważniejsze, abyśmy starali
się jak najlepiej poznać i zrozumieć
własne dziecko. Pamiętajmy, że nasze
zdenerwowanie udziela się naszym
pociechom, dlatego w sytuacjach
A
E
tłumaczyłam, że takie zachowanie jest
niegrzeczne i że sprawia mi przykrość.
Następnie starałam się go ignorować,
chociaż przyznaję, że w miejscach
publicznych było to nie lada wyzwaniem.
Przechodnie lubią komentować i osądzać;
wielokrotnie słyszałam, że co ze mnie
za matka, skoro nie potrafię uspokoi