opowiadania
Z
nałyśmy się ponad pięć lat
i zawsze zaliczałam ją do
grona moich najbliższych
osób. Wszystkie wyjścia razem,
zabawa ale
i wypłakiwanie się w ramię. Tylko,
ze jak sobie o tym teraz myślę,
to częściej ja wypłakiwałam się
jej, niż odwrotnie. Ona była raczej
małomówna, lubiła słuchać, więc
zwykle to ja mówiłam.
Poznałam ją przypadkiem.
Pracowałam wtedy w jakimś
podłym biurze wynajmującym tanie
pokoje w podłych dzielnicach na
wschodzie miasta. Pewnego dnia
zadzwoniła do nas jakaś kobieta,
która znalazła nasze ogłoszenie
w prasie. Podałam jej adres i
umówiłyśmy się na następny dzień.
- Jestem Ewa – powiedziała.
Była mniej więcej w moim wieku
i wyglądała na lekko przerażoną.
Myślałam, że może chodzi jej
o nieciekawą dzielnicę, ale od
razu wyjaśniła, że przyleciała do
Londynu dopiero
wczoraj i to był jej
pierwszy wyjazd
zagranicę.
- Za dużo tych nowości
naraz – powiedziała
wchodząc do środka.
- Przyzwyczaisz się.
Pokój spodobał się jej
tak bardzo, że wzięła
go od razu, mimo,
że proponowałam jej
obejrzenie innych. Bała
się, że ktoś może ją
wyprzedzić.
- Moje własne
gniazdko w Londynie
– powiedziała jak
zauroczona, kiedy
odbierała klucze do
mieszkania.
Spotykałyśmy
się regularnie w
naszym biurze, bo
co jakiś czas trzeba
było coś załatwić
albo z lokatorami
mieszkającymi obok,
albo wymienić złamany
klucz. I tak od słowa
do słowa polubiłyśmy
się. Po jakimś czasie
zaproponowałam jej
wiosna 2011
Lejdiz 105