Felietony
Verlax
Niepamięć?
Czytając uważnie komentarze do ostatnio wydanych numerów zarówno MANEzette, jak i Brohoofa,
byłem w stanie zauważyć pewne powtarzające się
pytanie, uwagę czy też spostrzeżenie. Otóż tak jakoś się składa, że nie recenzujemy słabych fanfików.
Zaskakujące, czyż nie? Niektórzy składają to na karb
typowego „fanbojstwa”, czy też jakichś dziwnych
i niezrozumiałych „personalnych interesów”, jak na
przykład recenzowanie angielskiego fanfika, który
niedługo potem ten sam recenzent tłumaczy na język polski. Ale o co tak naprawdę chodzi?
Jaki tak naprawdę jest najgorszy możliwy los fanfika? Że zostanie kompletnie zjechany od góry do
dołu, że zostanie zmieszany z błotem, że dostanie
ścianą krytyki w twarz, że zleci się banda trolli, a także wątpliwych moralnie „autorytetów” i pojadą po
autorze oraz jego dziele jeszcze bardziej? Otóż… nie.
Najgorsza rzecz, jaka może spotkać fanfik, to
wkroczenie w sferę Niepamięci, w jakiś szalony obszar poza czasem i przestrzenią, gdzie coś takiego
jak komentarz, liczba czytających, pochwały, krytyka
czy pozytywne i negatywne opinie po prostu nie
istnieje. Opowiadanie staje się po prostu martwe,
jest ścianą tekstu, której
nikt nie czyta, nikt nie pamięta i nikt nie chce zmienić tego stanu rzeczy.
ści i czytelności powinna więc być funkcją rosnącą,
w której wraz z kunsztem rośnie ilość czytelników.
Tak właśnie wyglądałby ideał, system doskonały,
gdzie twórcy najlepszych fanfików są nagradzani,
a twórcy słabych nie. Niestety z oczywistych względów tak nie jest.
Słabe fanfiki zwykle budzą kontrowersje. Znajdujemy sadystyczną i wątpliwie moralną przyjemność
w mieszaniu ich z błotem. W ten oto wspaniały sposób opowiadanie, które winno spłonąć na inkwizycyjnym stosie, zamiast tego pławi się w oparach
popularności. Co zabawne, autor czasem naprawdę
czerpie radość z tego, że jego opowiadanie stało się
nagle takie „trendy”.
To wszystko jest bardzo uniwersalne, w końcu
dzięki „tym wspaniałym” hejterom oraz jakże ambitnym krytykom wiele gwiazd się wypromowało, wielu
polityków zaczęło istnieć, wielu pisarzy po dziś dzień
jedzie na tym, że napisali coś wybitnie słabego. A jak
myślicie, czy gdyby te ich wspaniałe dzieła sięgnęłyby strefy Niepamięci, gdyby dla całego świata po
prostu przestały istnieć, to czy oni by się z tego cieszyli?
Ja, zarówno jako pisarz, jak i recenzent, wiem
doskonale, że Niepamięć jest gorsza od Niesławy.
Dlatego nie kontynuuję tego błędu i recenzuję fanfiki dobre, ponieważ zasługują na to, bym swoim
artykułem zwiększył ich popularność. Natomiast nie
recenzuję słabych, ponieważ zasługują one, by gnić
w Niepamięci po wsze czasy.
Dochodzi tu pewna istotna kwestia, otóż
stwierdzenie, że popularność winna leżeć po
stronie fanfików bardzo
dobrych lub wręcz wybitnych. Skala popularno-
39