Książki które kochamy June 2014 june 2014 | Page 28

Mini wywiad z Marta Bilewicz

Skąd bierzesz inspiracje- pomysły ?

Na chwilę obecną napisałam osiem książek, trzy wydałam, dziewiąta się właśnie pisze, dziesiąta powoli też (tym razem dla dzieci), na kolejną mam pomysł. Dwie z nich mam przygotowane do wydania, czy wydam, okaże się w przyszłości. Z każdą wiąże się jakaś historia, do każdej zainspirowało mnie coś innego. Najczęściej inna książka, rzadziej film, czasem jakieś wydarzenie w życiu, ludzie, widoki, pejzaże, które wpadają mi w oko podczas różnych wypadów, wreszcie zdjęcia, które robię.

Inspirują mnie książki, a czytam prawie wszystko. Najbardziej lubię powieści sensacyjne, kryminały, thrillery, a jeszcze jak ktoś je umiejętnie połączy z wątkiem romantycznym, to już w ogóle jest super. I często bywa tak, że podczas czytania czegoś, wpadam na jakiś pomysł. I wcale nie musi on być związany z czytaną właśnie książką. Przychodzi do mnie i dojrzewa. Na początku mogę go ignorować, często wtedy ucieka i już nie wraca, ale jeśli zostanie ze mną na dłużej i siedzi mi uparcie w głowie, to muszę go w końcu zapisać. Wtedy obrasta w piórka i zostaje. Uwielbiam takie chwile, ponieważ odnoszę wtedy wrażenie, że moja książka zaczyna żyć własnym życiem i może mnie niejednokrotnie zaskoczyć - robi się nieprzewidywalnie i ciekawie.

Śmieszna sprawa, kiedyś przyśniło mi się coś dziwnego. Nic szczególnego, dwie scenki. Nie dawały mi spokoju i w dziesięć dni napisałam krótkę nowelkę kryminalną na ich podstawie. Nawet interesująco wyszło - planuję kiedyś tę nowelę rozbudować i może będzie to mój pierwszy kryminał, kto wie :)

Innym razem zainspirowała mnie miejscowość z jednej powieści i od razu zobaczyłam swoich nowych bohaterów właśnie w takim - podobnym - małym miasteczku. Nie mogłam się doczekać pisania książki, poświęcałam jej każdą wolną minutę. Blisko sześćset stron napisałam w pół roku. Książka czeka teraz na swoje pięć minut - bardzo chciałabym, żeby się kiedyś ukazała.

Inspirują mnie książki, a czytam prawie wszystko. Najbardziej lubię powieści sensacyjne, kryminały, thrillery, a jeszcze jak ktoś je umiejętnie połączy z wątkiem romantycznym, to już w ogóle jest super. I często bywa tak, że podczas czytania czegoś, wpadam na jakiś pomysł. I wcale nie musi on być związany z czytaną właśnie książką. Przychodzi do mnie i dojrzewa. Na początku mogę go ignorować, często wtedy ucieka i już nie wraca, ale jeśli zostanie ze mną na dłużej i siedzi mi uparcie w głowie, to muszę go w końcu zapisać. Wtedy obrasta w piórka i zostaje. Uwielbiam takie chwile, ponieważ odnoszę wtedy wrażenie, że moja książka zaczyna żyć własnym życiem i może mnie niejednokrotnie zaskoczyć - robi się nieprzewidywalnie i ciekawie.

Śmieszna sprawa, kiedyś przyśniło mi się coś dziwnego. Nic szczególnego, dwie scenki. Nie dawały mi spokoju i w dziesięć dni napisałam krótkę nowelkę kryminalną na ich podstawie. Nawet interesująco wyszło - planuję kiedyś tę nowelę rozbudować i może będzie to mój pierwszy kryminał, kto wie :)

Innym razem zainspirowała mnie miejscowość z jednej powieści i od razu zobaczyłam swoich nowych bohaterów właśnie w takim - podobnym - małym miasteczku. Nie mogłam się doczekać pisania książki, poświęcałam jej każdą wolną minutę. Blisko sześćset stron napisałam w pół roku. Książka czeka teraz na swoje pięć minut - bardzo chciałabym, żeby się kiedyś ukazała.