Książki które kochamy June 2014 june 2014 | Page 11

Podejrzane.

Chwilę jeszcze się nad tym zastanawiała, ale gdy tylko zauważyła, że córka się najadła, odłożyła ją szybko do łóżka i jeszcze szybciej, zapomniawszy o oknie, zasnęła, zabierając całą kołdrę nieprzytomnemu mężowi. No, jakżeby miał być przytomny. Wszak był środek nocy i normalni ludzie (do jakich Krzysztof Kalinowski z pewnością się zaliczał) śpią snem sprawiedliwego

Adrianna Olechowska nie spała. Siedziała po turecku na dywanie, popijając czerwone wino, w które to regularnie zaopatrywała się w pobliskiej Biedronce, i liczyła pieniądze.

Za każdym razem wydawało jej się, że jest ich jeszcze mniej. Na podłodze rosły kupki faktur. Ta z zapłaconymi była najmniejsza. Odłożyła ją do segregatora. Zabrała się do drugiej, dużo większej. Zielona karteczka post-it krzyczała czerwonym napisem „DO ZAPŁATY”.

Westchnęła

Te, które trzeba natychmiast zapłacić, przełożyła na prawą stronę. Te, które jeszcze mogą poczekać, na lewą. Po lewej były te, których termin płatności jeszcze nie upłynął albo wystawione przez wyrozumiałego dostawcę. Coraz mniej było tych cierpliwych.

Siedziała chwilę, wpatrując się w papierowe kupki.

Ta kawiarnia to jej dziecko. Drugie dziecko. Pierwsze, to najważniejsze, jedenastomiesięczny syn, spało w drugim pokoju. Drugie – kawiarnia – miało pracować na pierwsze. Różnie z tym bywało. Po opłaceniu niani, mieszkania i rachunków nie zostawało prawie nic.

W całym domu pachniało wanilią. To biszkopt piekł się właśnie w piekarniku. Zamówienie urodzinowe dla sąsiadki z góry. Zaraz wyłączy piekarnik i pójdzie spać. Krem zrobi jutro. Dekoracje z masy plastycznej już prawie przygotowane. Znowu będzie małe mistrzostwo świata. Uśmiechnęła się. Praca przynosiła jej tyle radości. Szkoda, że nie szły za tym pieniądze. Musi rozkręcić bardziej ten interes, ale jak przeczekać ten okres rozkręcania?...