Krajobraz z Pawiem | Page 28

Marzena D?browa Szatko MONOLOG PORANNY dla B. odrywam sen od powiek zaci?ni?tymi pi??ciami ciemny i bezludny koty schodz? z poduszek i na mi?kkich ?apkach przebiegaj? korytarze pami?ci krajobraz ci?gle jeszcze mi znajomy cho? wzrok czasem trafia w pustk? lub nag?a jasno?? rani oczy wszyscy moi bliscy s? tam jak byli na co dzie? osobni w swoich k?tach i niszach od ?wi?ta schodz? si? do wspólnych sto?ów z zakamarków widoku o?ywi? si? troch? pomartwi? ponarzekaj? pociesz? ch?tnie zaprosz? w go?ci któr?? z by?ych moich postaci ale gdy wchodz? nie chc? mojej obecno?ci zamkni?ci w swoich czasach odwracaj? si? plecami nic mi nie maj? do powiedzenia jakbym wcale nie istnia?a i nigdy mnie nie odwiedzaj? nawet w snach odrywam noc od powiek oboj?tn? i zimn? poranna czarna w towarzystwie gwiazd telewizor u?miecha si? nie udaje ?e mnie nie widzi i z bankomatem mo?na si? dogada? wczoraj mu podzi?kowa?am za ludzki odruch 28